niedziela, 8 maja 2011

"Musiałam odejść. Wspomnienia żony i syna Osamy Bin Ladena" - Jean Sasson, Nadżwa Bin Laden, Omar Bin Laden

Długi tytuł i dużo autorów, prawda? Przez trzy dni zastanawiałam się, którą część pominąć, ale w końcu zapisałam wszystkie - najwyżej ktoś się wystraszy. Albo właśnie nie, bo gdybym coś pominęła, nie byłoby z miejsca wiadomo, że książka ta opowiada o Osamie Bin Ladenie, bądź, jak powinno być to poprawnie zapisane, Ossamie Binladenie. Pozostańmy jednak przy popularnej formie zapisu. Od całkiem niedawna znowu zrobiło się głośno i najsłynniejszym terroryście świata z powodu, iż Amerykanie twierdzą, że go zabili. Pominę swoją opinię na ten temat.

Zasadniczo nie lubię stereotypów. Oczywiście czasem posługuję się nimi jak chyba każdy człowiek, jednak staram się to systematycznie redukować i poznawać właściwy stan rzeczy. Propozycja od wydawnictwa Znak Litera Nova była dla mnie z miejsca interesująca. Bo skoro mamy tutaj do czynienia z pierwszą żoną Osamy oraz jego czwartym synem, w którym pokładał on nadzieje, że pójdzie w ślady ojca, to kto, oprócz samego zainteresowanego, mógłby powiedzieć najlepiej, jaki on naprawdę był? Jak to ujęła Jean Sasson: Nadżwa Ganem Bin Laden zna tylko człowieka. Zachód zna tylko terrorystę. Dla mnie Bin Laden nigdy nie był tylko terrorystą. Nie był również człowiekiem. Zawsze był czymś nierzeczywistym, nieistniejącym. Ale ja mam taką skłonność, że gdy mnie coś zainteresuje, przestaję wierzyć, jakoby istniało naprawdę. Ta książka starała się pozbawić mnie tego i uświadomić, że to jednak osoba, której istnieniu zaprzeczyć się nie da.

Kolejne rozdziały są opowiadane przez Nadżwę i Omara. Momentami Jean Sasson dodaje jakieś słowo od siebie na temat działalności Al-Kaidy i innych faktów, które nie były znane rodzinie. Bin Laden nigdy nie dzielił się swoimi planami. Wraz z upływem lat coraz bardziej zachęcał swoich synów do działań na rzecz Al-Kaidy, jednak albo się nie nadawali, albo też nie chcieli mieć z tym nic wspólnego. Bin Laden jako mąż był bardzo dobry, jako ojciec surowy, ale troskliwy. Mimo swojej niechęci do postępu technicznego starał się zapewnić rodzinie wszystko co najlepsze, chociaż bez lodówki, ogrzewania czy klimatyzacji bywało naprawdę ciężko. Był człowiekiem dumnym, upartym i za nic się nie poddawał. W książce możemy zaobserwować, jak powoli ogarniała go chora obsesja na punkcie dżihadu. Z każdym rokiem było coraz gorzej - zarówno pod względem finansowym jak i bezpieczeństwa. Ciągle się przeprowadzali, jednak najgorszy moment nastąpił, gdy zamieszkali w masywie górskim Tora Bora w Afganistanie, gdzie warunki były tragiczne i tak prymitywne, jak tylko się dało. Omar potrafił się zbuntować i tylko dzięki niemu matka przeżyła poród dziesiątego dziecka, ponieważ zadręczał Osamę tak długo, aż ten pozwolił wyjechać jej do rodziny w Syrii. A później, dwa dni przez atakiem na World Trade Center, Nadżwa zdołała opuścić Afganistan raz na zawsze. Ale niestety również nie za darmo.

Zobrazowałam Wam w skrócie, jak to wszystko wyglądało. Jednak jest to ogromny skrót, a książka ma naprawdę ogromną wartość. Bo dlaczego uważać jakiegoś człowieka tylko i wyłącznie za wypranego z uczuć terrorystę? Tutaj możemy obserwować zmiany w nim na przestrzeni lat, poznać życie, rodzinę... Napisałam wyżej, że chciałam pozbyć się iluzji, że on nigdy nie istniał. I ta książka jest napisania niczym dobra powieść, przez co było mi jeszcze trudniej. Jednak teraz, gdy przeglądałam różne informacje na temat zabójstwa Osamy, żeby sprawdzić, który z jego synów zginął w trakcie akcji i nie znalazłam tego, pomyślałam sobie: Mogliby powiedzieć, biedna Nadżwa nie wie nawet, który z jej synów zginął u boku ojca. I która z jej przyjaciółek, jedna z jego kolejnych żon. Poczułam się z nimi związana. Dlatego cenię sobie tę książkę i chciałabym, żeby każdy ją przeczytał. Może i świat się cieszy z zabójstwa tak niebezpiecznego terrorysty, jednak czy aby nie zapomniał, że to również człowiek? Zresztą teraz będzie tylko gorzej, ponieważ bojownicy będą chcieli pomścić jego śmierć. I na co to wszystko?

I każda moja chwila poruszenia w trakcie lektury, przeżycia, emocje, zniecierpliwienie, strach sprawiają, gdy patrzę na opinię publiczną, że tak naprawdę nie wiem, o co chodzi. Nie lubię tych ludzi, bo tak naprawdę nie wiedzą nic. Po lekturze nie lubię specjalnie również samego Osamy, ale ja przynajmniej wiem dlaczego.

Za książkę do recenzji ogromnie dziękuję


Opowiem Wam teraz jeszcze anegdotkę związaną z atakiem na WTC. Po tym wszystkim USA powiedzieli, że za każdą informację dadzą ileś tam milionów. No to ja wzięłam globus, przerysowałam sobie na kartkę mapy Afganistanu, Pakistanu i czegoś tam jeszcze, zaznaczyłam miejsca, gdzie Bin Laden kiedyś był, pomyślałam chwilkę i z moich wyliczeń wynikało, że ukrył się w górach Pakistanu. Podejrzewam, że nawet dokładniej to określiłam, jednak nie pamiętam. Jakiś tydzień czy dwa później Amerykanie ogłosili, że znaleźli właśnie w tamtym miejscu obozowisko Bin Ladena, ale ten zdążył już uciec. I to było niewysłowienie śmieszne, moich rodziców śmieszy do dzisiaj, że dziesięcioletnia dziewczynka z globusem w ręce szybciej znalazła najbardziej poszukiwanego mężczyznę na świecie niż Amerykanie ze swoją zaawansowaną technologią. I ojciec mi wczoraj powiedział: Te Twoje miliony za znalezienie Bin Ladena poszły się teraz j***ć. No i w sumie ma rację. Kto dostał moje pieniądze? Przyznać się i oddawać! xD.

I jeszcze jedno - wiecie, że w 1993 roku był pierwszy atak na WTC? Tyle że zdecydowanie nieudolny. Ktoś podstawił pod budynek ciężarówkę z materiałami wybuchowymi. Ale o tym wszystkim dowiecie się z książki.

21 komentarzy:

  1. Książka na pewno warta przeczytania i jak tylko będę miała okazję, to po nią sięgnę. Nie zgadzam się jednak do końca z Twoimi poglądami, jeśli dobrze je zrozumiałam. No, ale każdy ma inne podejście i może moje zmieni się po przeczytaniu tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Alu, a jak zrozumiałaś moje poglądy? Jedynym kontrowersyjnym może być to, że uważam, że Bin Ladena nie zabili, tylko Obama chce mieć większe szanse przy startowaniu na drugą kadencję. Nie uważam, że Bin Laden jest niewinną owieczką. Ale sądzę, że nikogo nie można osądzać tylko z patrzenia z jednej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  3. zaciekawiłaś mnie i jak tylko będę miała możliwość to przeczytam z prawdziwym zainteresowaniem ową książkę ;)

    co do Bin Ladena to on był dla mnie swojego rodzaju... czymś nierzeczywistym, wiedziałam, że gdzieś tam jest, ale nic poza tym.. kiedy dowiedziałam się, że nie żyje nie poczułam ulgi, wręcz odwrotnie.. przerażenie, bo teraz może być jeszcze gorzej niż było.. zresztą czuję, że dzieje się coś niedobrego.. nie lubię tego uczucia, a od jakiegoś czasu nie potrafię się go pozbyć..

    co do tych ludzi i tej dziewczyny, która Cię tak obraziła to ja naprawdę nie rozumiem.. jakbym była na Twoim miejscu to panna dostałaby ode mnie w twarz.. skoro tak uważała to czemu z Tobą rozmawiała? ja nie wiem gdzie my żyjemy, bo cywilizowanym narodem tego nazwać nie nazwę.. nigdy w życiu..

    OdpowiedzUsuń
  4. Tę książkę z przyjemnością przeczytam. Tematyka mnie interesuje, więc czemu nie:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Panno Indyviduum, ja poczułam smutek, gdy się dowiedziałam, oprócz oczywiście negacji. A kilka sekund później naszło mnie też to, że będzie tylko gorzej. W ogóle od zeszłego roku dzieje się na świecie wiele rzeczy, które wskazują na to, że świat się chyli ku upadkowi.

    Ja byłam wtedy bardzo zdziwiona, gdy mi to powiedziała. Inaczej zareagowałam, nie pamiętam zresztą jak. Ale sądzę, że na pewno odpowiednio. Mam nadzieję, że udowodniłam jej, że się myli.

    Kasandro, mam nadzieję, że Ci się spodoba :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Alinka, Ty rzucaj studia i zacznij pracę jako medium :) Będziesz wskazywać miejsca, w których przebywają zaginione osoby itd. :) Bo skoro jesteś lepsza od Amerykanów, to szkoda marnować talent... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarletko, ale mój globus zaginął! Jak ja sobie bez niego poradzę? Jestem pewna, że to Al-Kaida go zabrała, bym nie znalazła ich siedzib. Albo Amerykanie, by znaleźć bez mojej pomocy. A tu figa, bo globus słucha tylko mnie xD.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę przeczytam,to jest pewne,bo bardzo zainteresowałaś mnie swoją recenzją :)
    Co do Osamy Bin Ladena,cóż,dobrze postąpili Amerykanie,że go zgładzili.Pogrążył bowiem Amerykę ale i cały świat w chaosie,pozostawił w strachu.Ale czy jego śmierć tak naprawdę coś zmieni?Takich Bin Ladenów jest więcej i już szykują być może odwet za śmierć swego guru.Tego nie wiemy.
    Zginął człowiek,a my jako ludzie nie powinniśmy się aż tak demonstracyjnie cieszyć i ekscytować śmiercią drugiego człowieka,tak jak to robią Amerykanie.Ale to tylko moje skromne zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Evito, zgadzam się z Tobą. Nie twierdzę, że jego śmierć jest czymś niedopuszczalnym. Ale Al-Kaida już zapowiedziała zemstę za niego i to może być naprawdę straszne. A tak przez ostatnie parę lat było dość spokojnie, jeśli mowa o terroryzmie. Teraz będzie naprawdę źle. Sądzę, że ta śmierć pociągnie za sobą lawinę ataków i śmierci ludzi niewinnych. Zaś radości z jego śmierci też nie rozumiem. Właśnie dlatego, że to był też człowiek. Dlatego mi było smutno. Boję się tego, co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się doczekać , kiedy przeczytam tę książkę. Jestem przekonana, czytając twą recenzję, że jest na pewno wartościowa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę przeczytałam i podobnie jak Ty uważam, że jest bardzo wartościowa. Wiele się z niej dowiedziałam. Miałam też podobną reakcję jak Ty na informacje o śmierci jednego z synów Osama Bin Ladena, zastanawiałam się który. W żadnych mediach tego nie podano.

    OdpowiedzUsuń
  12. Madmad, miło Cię u nie widzieć :). Bodajże na stronie BBC napisali (czy jakiejś innej anglojęzycznej), że podejrzewają, że to syn Osamy, a nie że mają pewność. Ale wydaje mi się, że to był Mohammed, bo to on był kolejnym "wybranym" synem. Chyba że się pomyliłam. Jak dla mnie za dużo w tym wszystkim niewiadomych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Alino, w takim razie kompletnie źle odczytałam Twoje słowa, zrozumiałam, że sądzisz, że to źle, że w ogóle go (prawdopodobnie) zabili. Myślała, że uważasz, że zabijając go rozpoczęli tylko nową lawinę ataków terrorystycznych, i że powinni go zostawić w spokoju. No, ale w takim razie wymazuję moje słowa, bo z tym, że każdy powinien poznać inną stronę całej tej historii zgadzam się w stu procentach

    OdpowiedzUsuń
  14. Alu, faktycznie uruchomili tę lawinę, ale zabicie Bin Ladena uważam za słuszne. Zasłużył na to. Chociaż mnie boli, bo widzę w nim człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Że tak powiem wydawnictwo ma darmową promocję w związku ze śmiercią Osamy. :) Myślałam o tej książce, myślę, że się za nią wezmę.
    Miło mi, że odwiedziłaś mojego bloga. Byłam u Ciebie już kilka razy, ale tak jakoś głupio mi było zgadać, dobrze, że zrobiłaś pierwszy krok. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. De_merteuil, ja też czasem do Ciebie wpadałam, ale dopiero stosik urzekł mnie na tyle, że postanowiłam zostać stałą czytelniczką ^^. Ale racja z tą reklamą. Dzisiaj w Matrasie widziałam jakąś książkę o Al-Kaidzie. Niemal się na nią skusiłam ^^.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie podoba mi się świętowanie z powodu śmierci jakiegokolwiek człowieka. Czym był winien jego syn, czy któraś z żon ? Po prostu urodzili się w takim miejscu i w takim czasie i życie postawiło ich wszytskich na swojej drodze. Osama jest odpowiedzialny za śmierć prawie trzech tysięcy niewinnych ludzi i to jest straszne.
    Jednak czy warto robić wieczne koło śmierci ? Bez sądu, bez pokazania dowodów, zabijając inne niewinne osoby ?

    Dostałam propozycję zrecenzowania tej książki ze Znaku, ale skusiłam się na inną pozycję. Po Twojej recenzji zaczynam żałować, może w przyszłym miesiącu :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyjemnostki, akurat co do żony, to była jej decyzja, ponieważ zasłoniła go własnym ciałem. Ja też nie widzę w tym wszystkim najmniejszego sensu. Jestem wewnętrznie rozdarta, ponieważ zasługuje on na karę, może i nawet śmierci, ale z drugiej strony jest mi tak żal... Mam nadzieję, że ją dostaniesz i Ci się spodoba :).

    OdpowiedzUsuń
  19. ciekawa pozycja- a przynajmniej na taką się zapowiada. Oczywiście przeczytam, jak tylko będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. J. chce tylko przyjaźni i raczej mu się to nie znudzi ;) taki już jest..
    obiecałam mu coś.. staram się dotrzymać obietnicy.. słabo mi to idzie :( ale się staram..

    OdpowiedzUsuń