czwartek, 16 września 2010

"Muskając aksamit" - Sarah Waters


Pragnęłam przeczytać tę książkę od dość długiego czasu. Już na urodziny liczyłam, że ją dostanę, ale nie wyszło. Dopiero teraz, przed wyjazdem nad morze, kupiłam ją.

Jest to książka o lesbijkach z epoki wiktoriańskiej. Córka sprzedawcy ostryg poznaje artystkę sceniczną Kitty i się w niej zakochuje. Pewnego dnia się zaprzyjaźniają i razem wyjeżdżają do Londynu, gdzie Nancy jest jej garderobianą. W końcu okazuje się, że Kitty też się w niej zakochała i spędzają ze sobą upojne noce. Później razem występują na scenie.

Niestety to nie trwa długo. Zraniona Nancy odchodzi, tracąc wszystko, a gdy zaczyna sobie budować życie na nowo - niszczy je sobie po raz kolejny. W tej książce jest mnóstwo perwersji.

Do połowy książka mi się podobała. Nawet bardzo. Dopiero później się zawiodłam, gdy doszłam do wniosku, że autorka nie bardzo wiedziała, co chce zrobić z tym, co zaczęła. "Muskając aksamit" jest napisane w taki sposób, że w pewnym momencie ma się wrażenie, że w Anglii u schyłku XIX wieku prawie wszystkie kobiety były lesbijkami, a mężczyźni gejami gustującymi w młodych chłopcach. Wydało mi się podejrzane, że Nancy na każdym kroku spotykała inne kobiety takie jak ona.

Książka zmusiła mnie do pewnych przemyśleń. Nie mogę jednoznacznie jej skrytykować, ponieważ nie jest zła. Mimo wad mi się podobała, chociaż nie sądzę, bym kiedykolwiek się nią zachwyciła.

Na szczęście moje pragnienie jej przeczytania zostało zaspokojone i mogę już być spokojna ;).
O ile ostatnio twierdziłam, że dawno nie czytałam nic wydawnictwa Prószyński, teraz miałam trzy książki na raz. Ojej.

10 komentarzy:

  1. Jestem tak zaintrygowaną tą autorką, że nawet te minusy mnie nie zraziły. Zastanawiam się tylko, kiedy w końcu i ja będę mogła spróbować jej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to (ta ilość osób homoseksualnych) kwestia perspektywy? Albo po prostu środowisko, w którym Nancy się obraca? Bo autorka nie zamierzała chyba przedstawiać całego ówczesnego społeczeństwa, tylko jego wycinek.
    Tak sobie zgaduję, bo, niestety, nie czytałam akurat tej powieści Waters. Zdaje się, że to jej debiut.

    OdpowiedzUsuń
  3. Schyłek XIX wieku w Europie jest takim momentem w dziejach świata, kiedy sporo osób albo ujawniało swoje homoseksualne preferencje, albo jedynie eksperymentowało, szukało nowych - świeżych - wrażeń (ot, dekadenci). Podobnie jest we francuskiej prozie, na przykład u Prousta - "W poszukiwaniu straconego czasu" ("Gomorejki" same się odnajdują) ; )
    Też książki nie czytałam, więc nie wiem, na ile to, o czym napisałam, odnosi się do "Muskając aksamit"^^'
    Pozdrawiam serdecznie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Vampire Slayer - sądzę, że mnie też by nie zraziły, gdybym była na Twoim miejscu ;).

    Kasjeuszu - zastanawiałam się nad tym. Ale ilekroć Nancy natrafiła na jakąś kobietę, okazywała się ona przeważnie lesbijką. To aż dziwne.

    Owarinaiyume - tak, było to pokazane. Ale mimo wszystko w książce to było tak przedstawione, że aż się dziwiłam, że społeczeństwo przetrwało. A może to tylko mój odbiór. Chociaż na siłę szukałam czegoś, co by go zaburzyło. Nie znalazłam ^^.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam film na podstawie tej książki. Może ekranizacja okaże się ciekawsza?

    OdpowiedzUsuń
  6. O, dziękuję. Nie wiedziałam, że jest. Muszę obejrzeć :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją na półce od dawna, ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Nadrobię, mimo nie do końca dobrej opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjaciółka niedawno ją kupiła, obecnie czyta i jak na razie jej się podoba. Myślę, że i ja się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś miałam tę książkę w rękach i ją zaczęłam czytać. Pamiętam opisy na początku z dzieciństwa głównej bohaterki i tą brudną atmosferę gospody i skorupiaków? Jakoś tak. Chyba musiała mi się nie podobać, skoro ją przerwałam xD.

    OdpowiedzUsuń
  10. Futbolowo - mieć na półce i nie czytać? Toż to grzech ;).

    Liliowo - mi się podobała przed dość długi czas, dopiero po pewnym momencie przestała aż tak bardzo. Mam nadzieję, że Tobie się spodoba.

    C.S. - och, ten opis z ostrygami był cudowny ;). Domyślam się ;).

    OdpowiedzUsuń