niedziela, 6 marca 2011

"Smak życia" - Katarzyna Sarnowska

Pierwszy rzut oka na książkę - optymistyczna, zielona okładka z motylami, kojarząca się z trochę zmodernizowaną sztuką ludową. Niewielka objętość i opis - "kameralna powieść o delektowaniu się życiem i odkrywaniu w sobie odwagi do sięgania po więcej". Nie będę ukrywać, że zgłosiłam się do zrecenzowania jej, ponieważ ostatnio nie radzę sobie ze sobą samą i studiami. I zagłębiłam się w książkę, popłynęłam. Zapomniałam o całym świecie. Liczyła się tylko Kalina i jej wydawnictwo.

Późny debiut powieściowy (autorka wcześniej wydała tom wierszy oraz książkę dla dzieci), jednak niezwykle udany. Książka nie jest przekombinowana, nie ma w niej wielkich namiętności, zdrad i morderstw. Jest po prostu kobieta, która pragnie być wolna dla siebie samej. Z tego powodu stara się zająć tym, co lubi najbardziej - pisaniem. Opisane są tutaj drogi do wydania własnych dzieł, a później tłumaczenia powieści, którą bohaterka uznała za ważną. Jednak gdy okazuje się, że nikt jej wydać nie chce, postanawia założyć własne wydawnictwo. Zmaga się przy tym ze swoim własnym wnętrzem, uprzedzeniami i lękami oraz z życiem rodzinnym, przyjaciółmi i światem wydawniczym wraz z marketingiem. Ta książka jest jej celem w życiu, jej dzieckiem.

"Smak życia" jest napisany również bardzo prosto. Krótko, zwięźle i na temat, bez zbędnych dywagacji i dygresji. Mimo to (a może właśnie dlatego) trafia do czytelnika. Pokazuje, że się da. Że warto walczyć. Dla nas, Polaków, tym ważniejsza jest, ponieważ dzieje się w naszym kraju, w małym miasteczku i może dotyczyć niemal każdego z nas. Łatwiej w nią uwierzyć niż w dzieła amerykańskich autorów.

Po raz kolejny spotykam się w książce z ciekawymi, a jakże oczywistymi!, spostrzeżeniami na temat rzeczywistości. Z czymś, na co w życiu codziennym nie zwraca się uwagi, bo to naturalne, jednak trzeba czasem o tym przypomnieć. Chwile spędzone ze "Smakiem życia" były bardzo miłe. I muszę wspomnieć o tym, że autorka zrobiła mi smak na ziemniaki z rozmarynem, o których wspomina na stronie 108, a na które przepis wzięła z książki "Pod słońcem Toskanii".

Szczerze polecam.

Książkę zrecenzowałam dla portalu LubimyCzytać.

I pozwolę sobie również poinformować o spotkaniu z Panią Katarzyną Sarnowską 10. marca o godzinie 18 w Miejskiej Bibliotece Publicznej na warszawskim Bemowie. Ul. Powstańców Śląskich 17.

Dziękuję Wam za wyrazy uznania dla mojego szablonu oraz dla zdjęcia wykonanego przez moją utalentowaną koleżankę. Uwielbiam je.

A na koniec ciekawostka - moje zmiany szablonów chyba przyciągają więcej uwagi niż recenzje xD. Wczoraj na blogu było aż 311 wejść. Roześmiałam się, gdy to zobaczyłam xD. To bardzo miłe, dziękuję Wam po raz kolejny.

I jeszcze jedno, o czym przypomniałam sobie dopiero teraz. Gdyby ktoś chciał przeczytać tę książkę, Sabinka organizuje konkurs, w którym do wygrania jest właśnie "Smak życia" wraz z motylową zakładką ;) >Klik<

5 komentarzy:

  1. Okładka rzeczywiście optymistyczna, ale książka raczej nie dla mnie, choć nigdy nie wolno się zarzekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bibliofilko, czasem można się zarzekać ;). Ja bardzo dobitnie zdaję sobie sprawę, że taki "Pan Tadeusz" definitywnie nie jest dla mnie ;).

    Sabinko, wiem :). Nawet udało mi się przypomnieć sobie o konkursie u Ciebie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kto wie, może to będzie interesujące? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szablon faktycznie jest niesamowity;).
    Sama książka wydaje się ciekawa i mogłabym ją przeczytać, ale mi się jakoś nie spieszy. Natomiast okładka do mnie nie trafia - moja mama miała kiedyś książkę kucharską oprawioną w podobnym stylu, w której przepisy bardzo mi się w dzieciństwie nie podobały - to chyba taka trauma;).

    OdpowiedzUsuń