czwartek, 21 października 2010

"Przypadki Tomasza Płachty. Życie i śmierć socjopaty" - Daniel Koziarski

Wyjeżdżając za granicę, ludzie często myślą, że tam spotka ich lepsze życie i że nigdy nie wrócą do kraju, a jeśli jednak wrócą to jako królowie. Nieprawdziwość emigracyjnego mitu na własnej skórze poznał Tomasz - główny bohater książki Daniela Koziarskiego.

Dla mnie ta książka jest głównie satyrą na polskie społeczeństwo. Patrzymy na nie z punktu widzenia socjopaty, który uważa, iż wszyscy się na niego uwzięli, przez co postanawia się im odpłacać drobnymi złośliwościami. Jednak główną osią, wokół której obraca się akcja, są jego problemy z najbliższą rodziną, śmierć przyjaciela i klątwa. Dzięki temu widzimy, że nawet inteligentny człowiek może być przesądny i to tak bardzo, by chcieć rozkopać grób jednej z najważniejszych osób w swoim życiu...

Ciężko jest zaklasyfikować dokładnie, do jakiego gatunku należą "Przypadki...". Miesza się w tej książce wiele wątków, tak samo, jak w codziennym życiu. I chociaż to spojrzenie na naszą polską rzeczywistość jest przerysowane, a zakończenie (a może trochę przed zakończeniem...) absurdalne w związku z nagromadzeniem postaci w jednym miejscu, które przeważnie nie jest typowym miejscem spotkać, to książka pokazuje pewną (smutną) prawdę. Ale jednocześnie denerwuje tym, że od niej odbiega.

Zawiodłam się. Spodziewałam się czegoś innego. Mimo wszystko podobało mi się. Jednak gdyby spełniło moje oczekiwania, byłoby ciekawiej. Tomasz jest osobą szarą, wyróżniającą się jedynie specyficznym, cynicznym zachowaniem. On chce zrobić coś dobrego, ale mu nie wychodzi, ponieważ ludzie go nie rozumieją. Nawet jego (odwzajemniona) nienawiść do brata, chociaż non stop wspominana, nie istnieje, bo szuka wszelakich możliwych sposobów, by go uratować. A i tak wychodzi na to, że to on jest tym złym.

Ciężko mi go pochwalać, czy potępiać. Po prostu człowiek. Nieudacznik. Chcący uratować swoich przyjaciół, nawet gdy oni tego nie chcą. A nawet pragną wpędzić go do grobu...

Za pożyczenie książki serdecznie dziękuję Skarletce :).

6 komentarzy:

  1. Nie ma za co:) Mnie okropnie Tomasz wkurzał... ale później dowiedziałam się od autora, że spokój czytelnika byłby jego porażką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nie lubię czytać o nieudacznikach, za bardzo mnie wkurzają :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak czytałam recenzję u Skarletki, to wiedziałam, że to nie lektura dla mnie. Teraz jestem przekonana, że bym się na niej wynudziła ALBO chodziłabym ciągle zła i zdenerwowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. raczej to nie dla mnie. odpuszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skarletko, mnie czasem, ale bardziej wkurzali mnie ludzie dookoła niego :D. Zero zrozumienia. Ale nie bardzo rozumiem tę akcję z dowodami osobistymi. Dlaczego akurat w jego ręce ich tyle wpadało? xD.

    Nyx, nudną bym jej nie nazwała, ale porywającą też nie. Ale zła i zdenerwowana? Nie wiem po czym :D.

    OdpowiedzUsuń