czwartek, 28 października 2010

"Koniec wszystkiego" - Megan Abbot

Na świecie można znaleźć wiele patologii. Jednak w momencie, gdy trzynastoletnia dziewczynka znika z mężczyzną starszym od jej własnego ojca, wszystko staje na głowie. Policja wyrusza na poszukiwania, rodzina panikuje, matka wpada w depresję, a najlepsza przyjaciółka... jest zagubiona i jej szuka, w swojej własnej głowie. Bo inaczej tego nazwać nie można.

Narratorką jest Lizzie - przyjaciółka porwanej. Bo przez całą książkę mówimy o porwaniu. Jej język brzmi, jakby opowiadała o swoim śnie, nie wiedziała, co się dzieje, a wszystko było osnute mgłą. Nie wiem, czy to nieudolna próba autorki napisania powieści postmodernistycznej, czy celowy zamysł, chęć pisania w języku poetyckim. Z początku przeszkadza w odbiorze treści, chociaż wiem, że gdy przeczytam ją drugi lub trzeci raz, wszystko nabierze dla mnie większego sensu.

Ciężko mówić tutaj o normalnych relacjach rodziców z dziećmi. Dusty jest zakochana w swoim ojcu, Lizzy kocha tatę Evie (porwanej) i Dusty. Evie, jak już wcześniej wspomniałam, znika z dorosłym mężczyzną. A przede wszystkim widzimy to wszystko oczami Lizzy, którą autorka wykreowała bardzo dziwnie. Momentami jest o wiele zbyt infantylna jak na swój wiek, a w innym momencie zachowuje się bardzo dojrzale i ma poważne przemyślenia. Znikąd pojawiają się w jej głowie wspomnienia, domysły i pomysły, które są ze sobą średnio powiązane. Jednak to mi się podobało, gdyż ludzka pamięć jest skomplikowana i ciężko powiedzieć, na jakiej zasadzie działa. Widzimy tutaj determinację. Determinację godną dorosłego, który nie potrafi wyruszyć na poszukiwanie swojej córki.

W książce przedstawione są również relacje między przyjaciółkami, rodzeństwem, rodzicami i również rówieśnikami (te są moim zdaniem przedstawione najlepiej). I uczucie, gdy wiesz, że znasz tę drugą osobę niemal tak dobrze jak siebie samą i wiesz, po prostu wiesz, że nic jej nie jest.

Zakończenie przewraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. I wtedy nie ma już znaczenia, że pedofilia kryje się na każdej stronie, przeplatana z prawdziwą miłością (zresztą kto powiedział, że pedofile nie kochają prawdziwie?) i nawet z nią łączona. Bo nachodzą pewne myśli, a książka nagle stapia się w całość. A autorka daje nam sygnały, co się stanie. Ale trzeba je wyłapać w nawale słów.

Książka nietypowa, na pewno nie spodoba się każdemu, gdyż posiada język, do którego po prostu trzeba przywyknąć. Jednak ma w sobie coś więcej, co trzeba odkryć, a ja bałam się, że jednak tego nie znajdę. Do ideału jej daleko, tak jak i do przyjemnego czytadła. Jest specyficzna. Dla ludzi specyficznych, którzy się nie zniechęcają.

Mogę polecić bez wyrzutów sumienia.

Chciałabym jeszcze dodać, że bardzo podoba mi się oprawa graficzna. Gdy tylko otworzyłam paczkę, wyobracałam książkę na wszystkie strony i się jej przyglądałam. Przyciąga mnie coś do niej. Pewna nietypowość. A to pasuje do treści.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński.



Pamiętacie mój zachwyt nad "Obłędem serca"? Już niedługo, w przyszłym tygodniu, będę miała drugą część. Obecnie czytam ebooka. Serce mi podskakuje w piersi i jestem zachwycona. Tak tęskniłam za Gretchen! A po jej przeczytaniu będę pewnie pisać do wydawnictwa, kiedy wydadzą kolejne części. No, ale najpierw przeczytam ^^.

9 komentarzy:

  1. kolejna dobra recenzja... a mój egzemplarz czeka na półce... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, zaskoczyłaś mnie. W zasadzie słyszę tylko od C.S., że piszę dobre recenzje. Dziękuję :*. I życzę przyjemności z lektury, z niecierpliwością będę czekać na Twoją opinię. Ciekawe, co Ty z niej wyniesiesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. no zobaczymy, tylko tyle się tych książek do recenzji nazbierało że najpierw muszę się uporać z tymi na które mam określony termin... :) Dobrze piszesz i tego się trzymaj :) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że książkę odbieramy podobnie :) Szata graficzna i mnie do gustu przypadła - jest w niej coś niepokojącego i fascynującego.

    Edith, czekamy i na Twoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Alino bardzo zainteresowałaś mnie swoją recenzją. Przez Was mam tylko wyrzuty sumienia, że lista "must have" wydłuża się w nieskończoność a pasowałoby kupić na zimę jakąś kurtkę, buty, czapkę....:)
    Trudno, książki wygrają z ciuchami po raz kolejny

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka rzeczywiście jest dziwna. Najpierw patrzyłam się na zdjęcie okładki i dostawałam oczopląsu. Meg Cabot czy Megan Abott? xD Ogólnie brzmi ciekawie ale jakoś tak... Nie przepadam za pedofilią, choć coś mi mówi, że wcale nie o pedofilię tam chodzi. I ten język. Hm. No ale może kiedyś mi wpadnie w ręce..

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedługo książka ta trafi w moje ręce, więc z przyjemnością się za nią zabiorę. Czytałam już jej recenzję, a po przeczytaniu Twojej po raz kolejny mam wrażenie, że ta powieść może przypominać "Nostalgię anioła".

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ mnie zachęciłaś... Nie no tylko gdybym znalazła trochę czasu i kasy to może by się udało ją przeczytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolmanko, nie Ty jedna masz takie dylematy. Ja, nie mając pieniędzy, kupiłam dzisiaj książkę. To jest ciekawe :D.

    C.S., nie, nie chodzi o pedofilię. Jeśli będziesz chciała, powiedz.

    Liliowa, nie znam "Nostalgii", więc nie mogę porównać.

    OdpowiedzUsuń