wtorek, 12 października 2010

"Madame Sadayakko. Gejsza, która uwiodła Zachód" - Lesley Downer

Dla niektórych oczywiste jest, że gejsza to po prostu japońska prostytutka. Od niemal zawsze słychać takie określenie w ustach mieszkańców Zachodu, którzy w rzeczywistości nie potrafią ogarnąć Japonii. Jej kultury i obyczajów. Naturalnie się mylą. Gejsza nie jest prostytutką.

Związek musiał pozostać platoniczny. Sypianie z kimś, kto za to nie zapłacił, stało w sprzeczności z kodeksem gejsz. Nie znaczy to bynajmniej, że gejsze były prostytutkami. Wręcz przeciwnie. Były zbyt wyrachowane, żeby obniżyć swoją wartość, oddając się komuś innemu niż klientowi proponującemu najwyższą kwotę.* (str. 56)

Sadayakko była gejszą. Jedną z najpiękniejszych i najbardziej rozchwytywanych. Jednak nie to zadecydowało o jej światowej sławie. Yakko była również wspaniałą aktorką, według niektórych przebijającą talentem nawet największe gwiazdy Ameryki i Europy. To nie zadziwia, bo jakże pisać biografię osoby, która nie była w czymś najlepsza? Mijałoby się to z celem poznawania ciekawych żywotów ludzkich. Ale Sadayakko zrewolucjonizowała japoński teatr. Była pierwszą w historii kobietą... aktorką.

Życie gejszy nigdy nie jest usłane różami. Musi zabiegać o względy mężczyzn, chociaż jednocześnie jest na wyższej i niższej pozycji niż zwyczajna kobieta. Ciężko dokładnie określić jej miejsce w społeczeństwie, umieścić w konkretnej warstwie. Na przykładzie Sadayakko możemy się przekonać, iż niewiele jest w stanie zmienić sytuację gejszy. Zawsze będzie kimś z nizin społecznych.

Historia Sady jest piękna, smutna i wzruszająca. Dostajemy wgląd w kulturę Japonii i życie gejsz, funkcjonowanie teatru. Oraz możemy zobaczyć, jak na to wszystko patrzyli Amerykanie i Europejczycy. Jest to biografia jedyna w swoim rodzaju i z całą pewnością warta przeczytania, by pozbawić się stereotypowego myślenia. Książka uzupełniona jest o indeks, więc później bez problemu można znaleźć interesujące nas osoby czy zagadnienia, i kilka stron ze zdjęciami. Wiecie, że Picasso zaprojektował plakat jednego z występów trupy Sadayakko? Również w książce można go zobaczyć.

Biografia napisana w sposób rzetelny i wyjątkowo barwny. Czyta się ją niczym fascynującą powieść. Porywa.
Yakko poznała podstawową regułę, której podporządkowane jest życie gejszy. Ich świat był pięknym snem, w którym wszyscy udawali miłość. Jednak kobiety, które wyplątały tę sieć fantazji ani na chwilę nie mogły zapomnieć, że to tylko gra. Prawdziwa miłość była zbyt niebezpieczna. Przynosiła tylko ból. (str. 72)
Poniżej moje ulubione zdjęcie Sady - gdy występowała w roli Ofelii:



Chciałam się pochwalić, że mam związek karmiczny z Yakko ;). Gdy tylko dotarłam do wymaganych danych, od razu to sprawdziłam. To wyjaśnia w pewien sposób moją miłość do Japonii.

*Miałam w tym momencie takie luźne przemyślenie, że większość kobiet by była skłonna się sprzedać przynajmniej raz, o ile ktoś by zapłacił naprawdę gigantyczną kwotę. A może to było w podstawówce? xDD.
- Rozbierz się, zapłacę Ci.
- Ile?
- Złotówkę.
- Jak będziesz miał milion, możemy pogadać.
Mówiłam, że luźne przemyślenie ;).

19 komentarzy:

  1. Alino, z którego roku jest ta książka? Ja co prawda np. na "Wyznaniach gejszy" w kinie spałam, ale ta książka wygląda mi zupełnie na coś innego. I to piękne zdjęcie...Trzeba poszukać tej książki, nie ma to tamto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polskie wydanie z listopada 2009 :). Ja się zachwycałam "Wyznaniami gejszy". Chociaż tamten film a ta książka to niebo a ziemia ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, powiedziałam na odwrót! Ta książka a tamten film to niebo a ziemia.

    OdpowiedzUsuń
  4. To na pewno bardzo ciekawy temat. "Wyznania gejszy" może mnie nie zachwyciły, ale na pewno zainteresowały. Rozejrzę się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poszukam, książka nie jest stara. A to zdjęcie cudne - jeszcze raz to napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przeczytać i "Wyznania gejszy", i tą powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gejsze sa takie niesamowite. Estetyka! "Wyznania..." pokochałam, może i tę powieść pokocham :D Oj na pewno, tylko kiedy? Tyle książek do przeczytania, a ja jedna xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie nazwałabym gejszy prostytutką. To nawet nie jest uproszczenie, czy niedomówienie - to po prostu kompletny brak wiedzy i uwrażliwienia na kulturę japońską.

    Dziękuję za tę recenzję, to może być naprawdę fascynująca książka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skarletko, poszukaj. W Świecie Książki, Empiku... gdziekolwiek. Na pewno będzie.

    Ario, gwoli ścisłości to biografia, a nie powieść, chociaż czyta się ją tak cudownie dobrze, że można nazwać ją i powieścią ;). Mam ten sam dylemat!

    Futbolowa, ale jednak dużo osób by tak zrobiło (chociażby moja polonistka z gimnazjum, myślałam, że ją wypatroszę, gdy już przeczytałam "Wyznania gejszy"). Niestety europejskie społeczeństwo ma problemy z azjatycką kulturą pod każdym względem. A próba zmienienia tego wydaje się walką z wiatrakami...
    Nie ma za co :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze się zastanawiam, na ile książki, które traktują o Japonii, a napisane były przez Europejczyków/Amerykanów, są rzetelne? xD''
    Nie to, że mam uprzedzenia - nie mam. Czasami się tak tylko zastanawiam^^''

    Hm, sądzę, że trochę bezcelowa jest dyskusja, czy gejsza była prostytutką, bo trzeba by było głęboko wniknąć w japońską kulturę, mentalność itd. ; ) a Japończycy są mistrzami pozorów ; )

    Książka już wcześniej zwróciła moją uwagę - okładką - a teraz Twoja recenzja xD Się skuszę pewnie kiedyś xD mam nadzieję, że niebawem xD

    Pozdrawiam serdecznie^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem do podziału wystarczy fakt, iż były zarówno gejsze, jak i prostytutki. Chociaż gejsza mogłaby być ekskluzywną. Ale przecież życie gejszy to bardziej sponsoring. Ale nazywanie jej prostytutką jest okropnym uogólnianiem.

    Możesz się upewnić, na ile rzetelna jest ta książka ;). Autorka jest pochodzenia chińskiego, Japonią fascynowała się od lat, a poza tym opierała się na źródłach, a nie własnej wyobraźni. Szczerze wierzę, że jest niezła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę się doczekać, aż sięgnę po tą książkę ;) zapowiada się naprawdę ciekawie i fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aha, chińskiego pochodzenia - to rzeczywiście xD Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja jakoś niespecjalnie się palę do tej tematyki

    OdpowiedzUsuń
  15. Podoba mi się. Jak znajdę trochę czasu to może zajrzę ;)

    PS: Alino studiujesz germanistykę?? I jak jest na tych studiach ( sama w przyszłości chciałabym się na takowe dostać ) ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Leno, bo taka ona jest ;).

    Luizo, nie ma za co ^^.

    Meme, owszem. Wiesz, to dopiero drugi tydzień. Pewnie zależy od uniwersytetu, ale to dość wymagający kierunek. Już w pierwszym tygodniu lektura do przeczytania (zresztą, co ja mówię! W pierwszym dniu! xD), dużo nowych słówek, powtórki, nauka właściwie wszystkiego od nowa, chociaż wydaje się, że jesteś na poziomie zaawansowanym. Ale mimo wszystko są cudowne. Ale sądzę, że żeby wytrwać, trzeba kochać ten język i czuć, że to właśnie to. Wiele też pewnie zależy od wykładowców. Już teraz wiem, których będę lubić, a których nie bardzo. Wiem też, jakie mają podejście. Na pewno warto. Mi mówiono, że to szkoła przetrwania. I zgadzam się, ale to nie jest tak strasznie, jak może brzmieć. Pomijając, że mam świadomość, jakbym w ogóle nie znała niemieckiego :D. Masz jeszcze jakieś pytania? Bo wygląda na to, że moja odpowiedź nie jest zbyt konkretna :D.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam biografię, a japonia mnie w jakiś sposób fascynuje, chyba dzięki lekturą, o których naczytałam się na blogach:) Dodałam do listy:P

    OdpowiedzUsuń
  18. Figuruje na mojej liście od jakiegoś czasu i nie mam wolnej chwili, by się za nią rozejrzeć i przeczytać... Ale uczynię to na pewno. Kocham Japonię.

    OdpowiedzUsuń