środa, 7 września 2011

"Pokuta" - Anne Rice

Gdy Królowa Wampirów, Anne Rice, nawróciła się, wzbudziła zdumienie (wzburzenie?) w swoich czytelnikach, oznajmiając, że kończy z pisaniem o wampirach i swój talent poświęci Bogu. Dopiero gdy dowiedziałam się o "Pokucie", znalazłam informację uzasadniającą decyzję o rezygnacji z "Kronik wampirów" (którą to serię uwielbiam, choć jeszcze w całości jej nie przeczytałam). Porzuciwszy wampiry, autorka wzięła pod swoje skrzydła inne stworzenia - anioły, które zapoczątkowały nową serię. I właśnie o pierwszym jej tomie dzisiaj opowiem.

Kiedyś żył mały chłopiec - Toby O'Dare, którego matka była alkoholiczką, on sam zaś grał na lutni i opiekował się młodszym rodzeństwem. Jednak jego los potoczył się zupełnie inaczej, niż można się spodziewać. Został płatnym mordercą - nieuchwytnym Lucky'm. Chłopiec, który chciał zostać dominikaninem, porzucił Boga i zabijał innych ludzi. Aż nadszedł moment, który i jego samego zadziwił.

Kochałam wampiry Rice, pokocham również jej anioły. Niezaprzeczalnie. Muszę przyznać, że do połowy książki miałam pewne wątpliwości, czy to ta sama Rice, którą uwielbiam. Rozwiały się one szybko, gdy cofnęła mnie do Anglii w XIII wieku, a ja rozpłakałam się nad bohaterami. Pisze poruszająco, pokazuje swoją własną drogę do nawrócenia, rozkłada emocje na czynniki pierwsze, a później skleja je w całość, aż uderzają w czytelnika z całym impetem, na jaki je stać. Nie pokazuje, że jej wiara jest najlepsza - mówi, że "jest jeden Bóg", który "jest sędzią sprawiedliwym". Średniowieczny konflikt Żydów i Chrześcijan, miłość ponad podziałami i ból. Czyżby w tej książce chciała złożyć również hołd swojej zmarłej córce? Samo dzieciństwo bohatera jest pewną analogią do jej własnego - alkoholizm matki, opiekowanie się dwoma siostrami, a następnie porzucenie wiary i planów zostania zakonnicą. A lata później nawrócenie się w najmniej oczekiwanym momencie.

Podeszłam do tej książki sceptycznie, z wahaniem. Bałam się narzucania mi wiary na siłę, braku oddziaływania literatury na mnie samą. Bałam się, że wszystko będzie nie tak, jak chciałam, że przestanę uwielbiać Anne Rice. Bardzo się cieszę, że tak nie jest, że poruszyła mnie tak mocno. I to wcale nie pod względem religijnym. W październiku ma zostać wydany drugi tom - z całego serca nie mogę się doczekać.

Zdecydowanie polecam - fanom Rice, miłośnikom aniołów i osobom, które poszukują sensu życia - ta książka trochę popycha w tym kierunku, pokazuje, że wszystko może się zmienić. Jest wspaniała. I zdecydowanie warta przeczytania.

Dziękuję wydawnictwu

8 komentarzy:

  1. Widzę, że ,,Pokuta'' zbiera coraz więcej pozytywnych opinii. Muszę więc sama poznać te książkę i przekonać się, czy jest taka rewelacyjna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Anne Rice, styl ma naprawdę świetny, więc pomimo zmiany tematyki - on jej pozostał. Pewnie dlatego książka jest wspaniała - jak piszesz. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm,... czytałam "Wywiad z wampirem" - co właśnie niedawno sobie przypomniałam, i muszę przyznać, że Anne Rice pisała dość ciekawie, chociaż pewna rzecz mnie w jej książce denerwowała. Możliwe, że przeczytam "Pokutę", bo mimo, że mam dość wampirów i po kroniki raczej nie sięgnę, to chętnie coś przeczytam o aniołach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie ją czytam i już uwielbiam ! <3333

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam "Pokutę" w bliskich planach, niedawno do mnie przybyła ;) Odezwij się do mnie na maila w sprawie adresu do książki z wygrywajki: książka do mnie wróciła, adresat nieznany :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam nic Anne Rice, nic, co dotyczyłoby wspomnianych przez Ciebie wampirów. Anioły to inna sprawa, do aniołów to ja mam słabość;)
    Z chęcią poznam twórczość autorki i mam nadzieję na podobne pozytywne wrażenia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po niedokończonym Chrystus Pan i raczej słabej końcówce Kronik Wampirzych przestałam wierzyć w talent Anne Rice. A potem przypadkiem, czekając na pociąg kupiłam Pokutę, w oryginale.
    I znowu uwierzyłam :)
    Teraz poluję na drugi tom, znowu w oryginale, bo do października to ja nie wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm..... Hm.... Naprawdę nie wiem, co o niej sądzić. Pewnie najlepiej samemu przeczytać i wtedy się nad tym zastanowić, ale właśnie nie wiem czy w ogóle po nią sięgać, czy mi się chce to czytać. Niby taki Twój zachwyt, emocjonalna, a z drugiej jacyś Żydzi, jacyś chrześcijanie, jakaś religia plątająca się po kątach... Hm...

    OdpowiedzUsuń