czwartek, 6 stycznia 2011

[Zaplątani] Tangled - Glen Keane (2010)

Patelnia :D.
Byłam święcie i pesymistycznie przekonana, że wytwórnia Disneya ma lata świetności dawno za sobą, czyli mniej więcej od roku 2004, gdy wyszła "Mulan 2". Nagle świat opanowały Hanny Montany, High School Musicale i inne tego typu rzeczy, które odpowiadają może nowoczesnym dzieciom, a nie takim starym disney'owskim wyjadaczom, jak niżej podpisana. Do starszych animacji mogę wracać w nieskończoność, a nowe są na raz, góra dwa. I tutaj zaskoczenie. Swoimi magicznymi włosami związała mnie Roszpunka. Trzyma patelnię nad moją głową, gotowa mi przyłożyć, gdybym tylko postanowiła napisać, że "Zaplątani" to porażka. Więc postaram się być łagodna...

Zachwyciło mnie to! Naprawdę! Aria mogła mówić, jakie to nie jest wspaniałe, ale przekonałam się na własnych okularach, że nie kłamała, a wytwórnia jej nie zapłaciła za cudowną recenzję (a może mi też zapłacili?). Roszpunka jest słodką blondyneczką z gigantycznymi zielonymi oczami i włosami długości ładnych kilku metrów. Nosi różową sukienkę, bawi się w chowanego z kameleonem. Ma osiemnaście lat, chociaż ja osobiście po wyglądzie nie dałabym jej więcej niż szesnaście. Ale taka drobna wada (musiałam się właśnie uchylić przed ciosem patelnią), którą można pominąć. Mamy też cudownego łobuza, oszusta i złodzieja, charyzmatycznego, zabawnego, uroczego... Czy można się zakochać w złodzieju? Chyba tak. W sumie robił to w imię jakiś wyższych celów (tak, wmawiaj sobie, Alino). A patelnia Roszpunki? To główny bohater, na nią warto zwrócić szczególną uwagę.

Mamy też złą wiedźmę, która więzi nieświadomą świata zewnętrznego dziewoję w wieży i opowiada jej o tym, jaki świat jest straszny. Ale Roszpunka ma marzenie - zobaczyć z bliska światła, które puszczane są w niebo w noc jej urodzin. A że nasz łobuz pojawia się w odpowiedniej chwili... to patelnia pod pachę i wio, uciekamy z wieży, łamiemy "mamie" serce, zdobywamy zaś serca zgrai wyrzutków.

Pod koniec pojawia się pewna przesada (znowu musiałam się uchylić, o włos bym dostała i padła zemdlona na podłogę i nie miałby kto dokończyć recenzji, ech), ale nie ma się czym przejmować. Ja w "Zaplątanych" czułam momentami ducha starego Disneya, przeplatanego z pewnym nowatorstwem. I zrobili to naprawdę dobrze. A włosy Roszpunki? Wyszły im cudowne. Tylko piosenki są nijakie (aua! Dostałam! :D) i daleko im do tych dawnych. I tyle z wad. Są całe trzy. A zalet? Niezliczona ilość.

Naprawdę polecam wszystkim. Jestem zachwycona, zakochana. Najchętniej poszłabym do kina jeszcze raz, ale pozostaje mi wyczekiwać DVD...

A tutaj mój łobuz i kameleon :D.

23 komentarze:

  1. Heh :) Za tą recenzję to dałabym Ci buziaka, a nie patelnią ;) ... Swoją drogą mam wielką ochotę na tę bajkę od chwili, gdy zobaczyłam trailer :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta bajka jeszcze przede mną.
    Mnie osobiście strasznie podoba się pewien like na facebooku. "Gdyby Walt Disney zobaczył Disney Chanel przewróciłby się w grobie." :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, jaka zabawna recenzja :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w kinie z córkami - rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam "Zaplątanych" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę obejrzeć :) Poczekam jednak na edycję dvd, bo nie przepadam za filmami w 3D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Vampire, nie mogłam tego znaleźć, znalazłam, że by się rozpłakał :D.

    Dosiak, ale przecież nie wszystkie są w 3D. Ja oglądałam normalne. Może masz dziwne kino :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Heh, pisałam dokładnie to samo po wizycie w kinie. Też nie byłam na 3D i całe szczęście ;) I wyczekuję DVD.

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam w kinie z koleżanką.
    Dawno żaden film tak mnie nie wzruszył i nie rozśmieszył jak ta bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od jakiegoś czasu moja najmłodsza siostra chce zaciągnąć rodzinkę właśnie na ten film do kina...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mama i siostra bardzo polecały, muszę koniecznie obejrzeć ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja muszę to koniecznie obejrzeć, bo oglądając tylko trailery zakochałam się w kameleonie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaka fajna recenzja!:) A filmik już mam na liście bajek do kupienia:) Chociaż nie wiem, czy uda mi się zastąpić nią nieśmiertelne Auta z Pixara(od 3 miesięcy nie do ruszenia bajka) ... może być wojna:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Meme, daj się zaciągnąć, naprawdę warto :).

    Pawle, dziękuję :D. Właśnie się zastanowiłam nad "Autami". Może być trudno... :D.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trailer urzeka, ale nie mam okazji wybrać się do kina. A naprawdę mam ochotę :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Możliwe, że źle szukałam, muszę jeszcze raz zapolować na "Zaplątanych" :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam wielką ochotę na ten film! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No proszę nie wiedziałam, że tym razem wyszło im tak dobrze. Chociaż chyba od zawsze bardzo dobrze bawię się na filmach Disneya, tych których nie lubię mogę wymienić na palcach jednej ręki:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, ja bym się nie zgodziła, że świetność Disneya legła przy "Mulan 2". Widziałaś może "Zaczarowaną" z 2007-go? Jak dla mnie, film był rewelacyjny, a i piosenki takie, że Agusia po seansie (jednym, drugim...) wydzierała się na całe gardziołko "skąd wiedzieć maaaa~, że kochaaa~" ^^'

    Tak, "Zaplątani" wyszli całkiem zgrabnie, dawno nie widziałam tak dobrej animacji w kinie.

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Litero, ale "Zaczarowana" nie była w pełni animacją. Tylko po części. Owszem, podobała mi się, ale nie wrzucam jej do tej kategorii :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Jednak o Hannah Montana czy HSM wspomniałaś, a to też nie animacja;) Dlatego nadmieniłam od razu "Zaczarowaną".

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiesz, pokazałam skrajności :D.

    OdpowiedzUsuń
  23. Też byłam, świetny film, a te lampiony na koniec - przepiękne ;) "Z dnia na dzień wszystko jest inaczej, kiedy jesteś tu...". Dodaję do zakładek :)

    OdpowiedzUsuń