niedziela, 1 sierpnia 2010

La Femme Nikita (1997-2001)


W swoim czasie miałam fazę na filmy o płatnych mordercach (kilka lat temu to był jeden z moich wymarzonych zawodów). Gdy obejrzałam już wszystko, do czego miałam dostęp, mama mi powiedziała, żebym obejrzała "Nikitę". Uwielbiała ten serial, a film, na którego podstawie serial został nakręcony, uważała za tragiczny (niestety nie udało mi się go jeszcze zobaczyć). Skorzystałam z tego, że udało mi się znaleźć "Nikitę" i przez ostatnie parę miesięcy oglądałam kolejne odcinki.

Nie będę się rozdrabniać. Nie będę opisywać poszczególnych odcinków czy sezonów. Było ich pięć. Za naprawdę dobry uważam tylko pierwszy. Później było to naciągane i serial, który powinien być nieprzewidywalny, dla mnie stał się jasny i klarowny. Jedynie głównego wątku - kim jest Nikita i kto jest jej ojcem - nie udało mi się ogarnąć. Ale to ujawniało się dopiero pod sam koniec.
Nikita została oskarżona o zbrodnię, której nie popełniła. Trafiła do supertajnego miejsca zwanego Sekcją 1 - organizacji współpracującej z rządem i próbującej zaprowadzić pokój na świecie, co robili dość pokrętnymi drogami. Z Sekcji nie można uciec. Nie można się przeciwstawić. Nie można też żyć. Nieposłuszeństwo jest karane śmiercią. Nikita jest jednak osobą upartą i mającą nadzwyczajne szczęście. Nie pozwala pozbawić się duszy. Walczy na swój sposób. Wielokrotnie łamie regulamin w sposób wystarczający, by zostać zlikwidowaną co najmniej kilkadziesiąt razy. Jednak tak się nie dzieje.

Oczywiście w każdym serialu musi być wątek miłosny. Jest on także tutaj. Nikita zakochuje się z wzajemnością w Michaelu - najlepszym agencie, jakiego Sekcja kiedykolwiek miała. Razem pracują, pomagają sobie, działają przeciwko Sekcji, ale zlikwidowanie ich jest prawie niemożliwe - oboje są świetnymi operacyjnymi i znają Sekcję jak nikt inny.

Wszystko wydaje się proste. Jest miłość, w dodatku zakazana, morderstwa, broń, wybuchy, nienawidzący Szef nad głową. Ale to nie wszystko. Tutaj nie można w nic wierzyć. Jeśli ktoś zginął - sprawdź to sam, najlepiej kilka razy. Poćwiartuj i wyrzuć każdą część ciała w innym miejscu na świecie, inaczej może się okazać, że wróg wróci
cały i zdrowy. Jeśli ktoś Ci mówi, że Cię kocha - sprawdź jego profil - możliwe, że jego emocje zostały zmodyfikowane, a Ty jesteś częścią jego misji. A jeśli ktoś chce Cię zabić? Najprawdopodobniej jest to jedyny moment, kiedy jest z Tobą szczery. Chociaż niewykluczone, że naprawdę Cię kocha, ale ktoś wydał mu rozkaz likwidacji, a ma zbyt słabą psychikę, żeby się przeciwstawić.

Jednak nawet w tym miejscu może istnieć przyjaźń. Ale dla pewności przyjaźnij się ze starym zwariowanym majsterkowiczem, który odpowiada za magazyn oraz nowe rodzaje broni, oraz młodym nieśmiałym informatyku, który jest genialnym hakerem i programistą - oni pomogą
Ci zawsze. Na koniec tylko jedna rada - nigdy nie stawaj na drodze Nikity i Michael'a - jeśli przeszkodzisz ich miłości, zabiją Cię. To znaczy Michael zabije, bo Nikita ma w sobie za dużo współczucia.
Na pochwałę zasługuje doskonały soundtrack. Często wyszukiwałam piosenki z serialu, ponieważ bardzo mi
się podobały. Nie sądziłam, że te parę lat temu ktoś mógł je tak dobrze dobierać.

Seriali nigdy nie polecam, ponieważ to jest wyższa szkoła jazdy i wymagają więcej czasu. Ale jeśli kogoś interesuje tematyka działań organizacji rządowych? Czemu nie. Gdyby nie wrodzona upartość i patologiczna wręcz ciekawość, nigdy nie obejrzałabym "Nikity" do końca. Niestety mama nie pamiętała odpowiedzi na pytania, jakie jej zadawałam co do poszczególnych wątków. Więc musiałam poznać je osobiście.

A od września stacja CW rozpocznie emisję nowej wersji serialu. Oczywiście będę oglądać ;).


6 komentarzy:

  1. Oglądałam może kilka odcinków, bo kojarzę coś, ale jakąś wielką fanką nie byłam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam Nikitę, ale jakoś nie pałałam entuzjazmem, kiedy kolejne odcinki były emitowanie. Nawet szczególnie mnie to nie interesowało. Ogólnie nie moja "działka". Niemniej życzę miłych seansów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nikita - kiedy to było^^'
    Oby nowa seria była dobra xD

    OdpowiedzUsuń
  4. oj też uwielbiałam ten serial:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Saro - ja właściwie nawet nie kojarzyłam "kilku odcinków", gdy zaczęłam oglądać ;).

    Yoanno - dziękuję :).

    Owarinaiyume - to nie będzie nowa seria, a całkiem nowy serial oparty na tym samym motywie. Stacja CW przeważnie robi bardzo dobre seriale, więc jestem nastawiona entuzjastycznie ^^.

    Kaś - to miło. Dogadałabyś się z moją mamą xD.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam wieki temu, ale wielką fanką nigdy nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń