czwartek, 3 listopada 2011

"Sherlockista" - Graham Moore

Arthura Conan Doyle’a kojarzę [z nazwiska], Sherlocka Holmes’a również [ale wolę Herculesa Poirot], ale nie poznałam go osobiście na łamach żadnej książki, co w przypadku fanki kryminałów może wydać się co najmniej dziwne. Nie było jednak w tym detektywie niczego, co by mnie do niego przyciągało. Do czasu tej „Shelockisty”.

Sherlockista to osoba, która zajmuje się Holmes’em pod względem naukowym. W skrócie można by nazwać tę osobę fanem. Sam początek książki jest wprowadzeniem do świata sherlockistów za sprawą Harolda, który zostaje włączony do grona najznamienitszych z nich – Chłopców z Baker Street. Wtedy również pojawia się zaginiony dziennik Arthura Conan Doyle’a – marzenie sherlockistów tego świata. Niestety na drodze do poznania jego tajemnicy staje morderstwo, a Harold przeistacza się w swojego idola i rusza na poszukiwanie sprawcy.

Równolegle otrzymujemy historię samego pisarza, który w związku ze swoją nienawiścią do bohatera, którego wykreował, postanawia go zabić. Pisarz zostaje uznany za mordercę, jednak w tym samym czasie z powodu niezrozumienia się ze Scotland Yardem rusza na poszukiwanie przygody, czyli rozwiązania zagadki morderstwa pewnej dziewczyny. Wraz ze swoim przyjacielem Bramem Stokerem wyrusza w Londyn, by odnaleźć sprawcę.

Niezwykle podobało mi się w tej książce, że mamy równocześnie dwie zagadki i tak naprawdę dwie historie. I choć samego Sherlocka nie znam, poznałam jego autora i czuję się przygotowana również na spotkanie z samym detektywem. „Sherlockista” jest bardzo intrygujący i w dodatku czyta się go bardzo dobrze – sprawił mi tak dużą przyjemność, że sama się zdziwiłam (szczególnie, że w torebce czekała na mnie jeszcze „Bezgrzeszna”, czyli trzeci tom książek Gail Carriger, na którą nie mogłam się doczekać – to mówi samo za siebie). Co prawda moja własna głupota sprawiła, że nie zgadłam, kto zabił (a była bardzo wyraźna wskazówka w tekście, którą potraktowałam niestety za mało dosłownie), ale nie czuję się zawiedziona, wręcz przeciwnie.

I choć słyszałam, że ta książka jest kiepska, śmiem się nie zgodzić – mi się bardzo podobała i z czystym sumieniem mogę ją polecić – fanom detektywa, kryminałów, lekkich powieści i tym, którzy wyruszają w podróż, ponieważ „Sherlockista” z całą pewnością ją umili.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński.


3 komentarze:

  1. Mam ochotę na lekturę tej powieści. jestem wielką fanką Holmesa. Polecam zapoznanie się z detektywem :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ta książka, Sherlocka bardzo lubię (zwłaszcza filmowego :D), więc na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba się skuszę na tą książkę:)

    OdpowiedzUsuń