niedziela, 21 sierpnia 2011

"Niewinność zagubiona w deszczu" - Eduardo Mendoza

Lubię książki o tytułach, które można smakować. Słowo "niewinność" wzmaga bicie serca i rozgrzewa ciało, "zagubienie" zaś opatula to ciepło, które trwa niezmienione, aż nadchodzi "deszcz", który swoją czystością opłukuje, opłakuje zagubienie niewinności. Deszcz pachnie, orzeźwia, ale czasem również ogrzewa, dodaje nadziei. A w naszym świecie czasem nadzieja to wszystko, co pozostaje.

Moje pierwsze spotkanie z Mendozą nie należało do najlepszych - cieniutka książeczka, ale zdrowo mnie wymęczyła. Mimo to zdecydowałam się na tę książkę o pięknym tytule z ciekawą grafiką na okładce i jednym z moich ulubionych połączeń kolorystycznych - fiolecie z szarością. Mam skłonność do dawania autorom kolejnych szans, czasem z nich korzystają, czasem nie. Mendoza skorzystał, tyle na razie mogę powiedzieć.

Z początku ta książka miała być dramatem. Jednak w końcu autor zmienił zdanie i powstało opowiadanie, mimo że w większości składa się ono z dialogów, choć nie widać ich, gdy na chybił trafił otworzy się książkę, ponieważ są one wplecione w tekst, a nie wyróżnione, co może działać na nerwy, szczególnie, gdy ktoś lubi dialogi w normalnej formie. Sama książka jest nastrojowa. Interesująca postać, ciekawe przedstawienie zakazanej miłości i walka ze samą sobą, żeby choć poczuć winę. Siostra Consuelo jest osobą, którą można polubić, głównie dlatego, że jest rozdarta wewnętrznie. I, co ciekawsze, ogromnie spodobało mi się, jak przedstawione są boskie interwencje. A że ja zasadniczo za Bogiem nie przepadam, powinno być na odwrót. Mendoza dostał u mnie kolejny plus.

Drugie spotkanie z Mendozą uważam za bardzo udane, bardzo ciekawa książeczka. Fanom Mendozy polecać nie muszę, ale osobom takim jak ja - czemu nie? Mnie przekonał. Mimo to i tak z obawą będę sięgać po kolejne jego książki, specyfika autora nie do końca do mnie przemawia. Jednak "Niewinność zagubioną w deszczu" polecam, deszcz chyba zdołał ją oczyścić.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

8 komentarzy:

  1. Super że Ci się podobała, jak ta książka Mendozy się spodobała, to dalej bedzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie miałam okazji zetknąć się z tą książką, ale czytałam parę pozytywnych recenzji łącznie z twoją i chyba jednak skusze się na tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie miałam styczności z tym autorem i będę uważała przy wybieraniu, który jego tytuł przeczytam najpierw:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pochłonęłam tę książkę w zeszłą niedzielę i rozsmakowałam się. Jestem w trakcie recenzowania, więc kiedyś zapraszam do siebie.

    To było moje pierwsze spotkanie z autorem - udane.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego autora, więc chętnie sięgnę po polecaną książkę. Lubię dialogi w normalniej formie, bo łatwiej mi się czyta, mam jednak nadzieję, że w tym przypadku nie będzie mi to przeszkadzać.
    Pozdrawiam :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyżby pierwszą książką były "trzy żywoty świętych"? Jeśli tak, to mnie również rozczarowała i podobnie jak Ty drugą szansę dam autorowi za sprawą "Niewinności..".
    Cieszę się, że w tej pozycji autor się broni. Choć szczerze powiedziawszy sposób wplecenia dialogów już napawa mnie niechęcią - ale, ale! Dam radę to wytrzymać, skoro warto;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Scathach, nie, "Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa" :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. :) A to może ja ku przestrodze w ogóle nie będę po nią sięgać;P

    OdpowiedzUsuń