piątek, 19 sierpnia 2011

"CHERUB: Rekrut" - Robert Muchamore


Jak niektórzy zapewne wiedzą, chciałam być w dzieciństwie szpiegiem (i wciąż chcę, ale to na razie inna historia). Wciąż lubię oglądać filmy, czytać książki, słuchać teorii spiskowych mojej mamy… no, to ostatnie trochę mniej. Mimo to kocham o tym czytać. I choć wiek, w którym czytanie „Rekruta” byłoby doskonałe, mam już za sobą – nad czym ubolewam, bo te parę lat temu spodobałby mi się o wiele bardziej – to wciąż robiłam to z ogromną przyjemnością, miła książka o poranku przeczytana w mgnieniu oka.

„Rekrut” jest pierwszym tomem serii „CHERUB” o tajnych dziecięcych agentach na usługach rządu brytyjskiego, którzy rekrutowani są spośród sierot i przechodzą wyczerpujące szkolenie, żeby osiągnąć status agenta. Są to dzieci inteligentne, wytrzymałe i zdeterminowane. Głównym bohaterem jest James – syn grubej złodziejki, nie panujący nad sobą, momentami agresywny, rozpieszczony dzieciak. Jednak gdy jego matka umiera, ląduje on w sierocińcu, ponieważ jego ojczym szczerze go nienawidzi (z wzajemnością), zabiera ze sobą tylko przyrodnią siostrę Jamesa, a chłopiec pakuje się w kolejne kłopoty. Wkrótce po nich trafia do CHERUBa. 

Pierwszy tom opowiada głównie o szkoleniu, o związywaniu się przyjaźni i pierwszych miłości, braterskiej miłości, współpracy. Ja oczywiście aż się pieniłam w zazdrości, że nie miałam okazji trzymać bomby na głowie, mieć połamanych wszystkich kości, obrażeń wewnętrznych i innych takich. Czemu mnie nie zwerbowano, czemu? No czemu? Mogłabym się uczyć jakiś dziwnych języków, zmienić nazwisko, co mi tam. Oczywiście mam pecha i byłam sobie zwyczajnym dzieckiem, które tylko marzyło o takich cudach… Za to mogłam sobie o tym poczytać.

I choć książka nie pokazuje wszystkiego czarno-biało, są momenty zwątpienia, przemyślenia na temat moralności – czy warto zniszczyć dziesięciu ludzi by ocalić tysiące? – to bez wątpienia młodsza młodzież może ją docenić. Jest napisana bardzo prostym językiem (prostszym niż taki „Złodziej pioruna”, który należy do tej samej kategorii czytelniczej), co raczej młodego czytelnika nie zniechęci. I jest niesamowicie ciekawa, jeśli ktoś uwielbia tajnych agentów i innych takich… (Takim osobom polecam również gorąco książki Ally Carter, choć ona pisze raczej bardziej dla dziewcząt, a CHERUB jest skierowany bardziej w stronę chłopców).

Po takiej książce zamierzam poważnie się zabrać za swoją tężyznę fizyczną z nadzieją, że zadzwoni mój telefon i usłyszę: Jesteś nam potrzebna, tylko ty możesz ocalić świat.

Rzucę wszystko w diabły i polecę na spotkanie przeznaczenia.

A Wam póki co polecam młodzieżowe książki o szpiegach, szpiedzy są fajni.

Dla zainteresowanych znalazłam dzisiaj blog poświęcony serii, na którym odkryłam informację, że wkrótce powstanie film! Nie mogę się doczekać.

11 komentarzy:

  1. Zimą próbowałam przebrnąć przez "Rekruta", ale mi się nie udało. Chyba nie bardzo przepadam za szpiegami, a na szpiega totalnie się nie nadaję. Za bardzo rzucam się w oczy ;)

    PS Napisałaś przeuroczą recenzję :) Niesamowicie poprawiła mi humor :D

    Buziaczki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Podśmiewam się pod nosem, bo wyobraziłam sobie, jak rzucasz wszystko i ratujesz świat. Szpiegiem jakoś nie planowałam być, ale taki superbohater to czemu by nie? :D
    A nad książką poważnie się zastanowię, bo zainteresowałaś mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Panno Indyviduum, podejrzewam, że na szkoleniu nauczyliby Cię być mniej "wyraźną" :D. Dziękuję :D.

    Vampire, cieszę się, że Was rozbawiłam, sama się śmiałam, pisząc ją :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tajni agenci? Nie dla mnie. Zaproponuję ją bratu - może się zainteresuje. Chociaż przydałaby mi się zachęta na zwiększenie tężyzny fizycznej ^^
    Bardzo dobra recenzja.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam Londyn,Paryż i Rzym ;)Są świetne ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję teraz podpowiedz mi w jaki sposób mam to video zrobić?Ja myślę że może np zrobić slajdy ze zdjęciami np z tych miejsc a potem powiedzieć kilka słów o tym co ty na to?

    OdpowiedzUsuń
  7. W bardzo ciekawy, wręcz interesujący sposób przedstawiłaś swa recenzję, tak że sama zapragnęłam poznać tę książkę i wcielić się w rolę szpiega.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też kiedyś marzyłam o tym, aby zostać tajnym agentem, codziennie być w innym miejscu o innej twarzy - zmieniać się. Ale tak jak w Twoim przypadku - pozostało to tylko niespełnionym planem.

    Pozdrawiam, T.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli lubisz szpiegowskie tematy to zdecydowanie poleca nowy serial "Nikita" ;)
    Cieszę się, że nie jestem jedyną osobą na świecie, której mama wymyśla i tworzy teorie spiskowe :P Kiedyś powinnam to wszystko spisać i skleić w jakąś zgrabną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozbawiła mnie Twoja recenzja. ;) Jak to się stało, że nigdy nie myślałam o karierze szpiega? To faktycznie strasznie interesujący zawód. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemnostki, oglądałam starą "Nikitę", oglądam też nową :D. To jest dopiero jedna wielka teoria spiskowa! Możemy napisać książkę razem, będzie bogatsza o doświadczenia xDD.

    Ultramaryno, raz dyrektor naszego liceum opowiadał o tym, jak jedna dziewczyna zaczynała pracować dla CBŚ i ją prześwietlali aż do przedszkola i przyszli do niego... xDD. To tak a propos xD. To genialny zawód, mam nadzieję, że nie jestem już za stara xD.

    OdpowiedzUsuń