czwartek, 1 grudnia 2011

"Powiedz wszystko" - Chuck Palahniuk


Pierwsze wrażenie, gdy otwiera się tę książkę, to scenariusz filmowy. Może nie tyle scenariusz, co dokładny – scena po scenie – opis filmu, w którym gra podstarzała hollywoodzka gwiazda Katherine Kenton, a którego autorką jest jej służąca, przyjaciółka, a raczej osoba o bliżej nieokreślonej funkcji, która robi wszystko, a nawet i więcej.

Uwielbiam tę ironię, z jaką on traktuje wszystko, co opisuje. Tym razem jednak dłuższą chwilę zajęło mi oswojenie się z lekturą i zrozumienie co i po co jest użyte. I muszę przyznać, że wyszło mu to bardzo dobrze, choć zdecydowanie nie jestem tak zauroczona jak po „Pigmeju”. Co prawda cofnęłam się do najlepszego okresu w dziejach Hollywood, dzięki czemu w książce pojawiło się wiele znanych i mniej nazwisk, które kojarzyłam i umieszczałam na odpowiednich gałązkach mapy myśli, ale jednak poczułam się trochę zaplątana po przepuszczeniu tych wszystkich postaci przez palahniukową maszynkę do mielenia mięsa.

Sama historia jest parodią romansu. Gwiazda, która lata świetności ma już za sobą, nagle wplątuje się w namiętny związek z młodszym mężczyzną, choć później się okazuje, że dla niego to tylko okazja do zarobienia na śmierci aktorki, którą zresztą opisał już we wspomnieniach ze związku… I tak oto aktorka, która uważa, że „ich liebe dich” to po francusku „Gesundheit”, a „c’est la vie” to rosyjskie „tak”, popada w paranoję, choć raczej potraktowaną jako zabawę. Bo skoro wie, to co może ją skrzywdzić?

Głupiutkie, płytkie życie gwiazd zostaje obnażone i podsycone sporą dawką erotycznych uniesień – i to nie ważne, czy prawdziwych, czy wyimaginowanych. Brak wykształcenia uzupełniany jest kolejnymi małżeństwami i operacjami plastycznymi, a uczucia nie tyle udawane, co przesadzone. Można tę książkę potraktować jako komedię i żałosne romansidło w jednym, albo doszukać się tego, co obiecuje Palahniuk swoim piórem – prawdy w bardzo krzywym zwierciadle.

I choć nie podobało mi się aż tak jak wspomniany wcześniej „Pigmej”, to polecam. Na pewno spodoba się osobom, które poszukują lektury mniej ostrej, a wciąż intrygującej i palahniukowej.

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Niebieska Studnia.

5 komentarzy:

  1. Właśnie czytam tę książkę i jestem zachwycona xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna planuję poznać tego autora, ale jakoś zawsze to umyka. Od czego najlepiej zacząć? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja czytałam jedynie Dziennik, ale nabieram coraz wiekszej ochoty na coś jeszcze. Pigmeja miałam ostatnio w rękach i mocno rozważałam zakup ( nie wykluczone że pod wpływem Twojej recenzji bo pamietam zachwyty na blogach) i chyba w końcu nadrobię braki

    OdpowiedzUsuń
  4. Aspartate, czytałam tylko te dwie wyżej wspomniane, dlatego nie wiem, jak odpowiedzieć na Twoje pytanie :).

    OdpowiedzUsuń