niedziela, 18 grudnia 2011

"Przynęta" - Jose Carlos Somoza

Człowiekiem kierują żądze – każdy w mniejszym lub większym stopniu może się z tym zgodzić, zaczynając od przykładów tak banalnych, jak zobaczenie reklamy w telewizji, która przedstawia nowe perfumy i od razu niektórzy pobiegną po nie do perfumerii, lub też poważniejsze, jak pożądanie seksualne drugiej osoby. Efekty bywają mniej lub bardziej przyjemne.

Jednak przyjemność może być naprawdę niebezpieczną bronią. Tajną bronią. Gdy w przyszłości (jak bardzo dalekiej? Nie wiadomo) zostaje odkryty psynom, rząd uczy się go wykorzystywać do własnych celów – łapania psychopatów. Do tego celu służą przynęty. Jak to zwykle w przypadku tajnych projektów bywa, są to osoby, które straciły kogoś w przeszłości i za którymi nikt nie będzie tęsknił. Są szkolone, by odkrywać, czego najbardziej pożąda ofiara, a następnie ją opętać. Wszystko jest grą, świat jest teatrem. To właśnie odkrywamy w książce Somozy.

Ta książka jest wspaniałym thrillerem psychologicznym, który obnaża ludzkie słabości. Oczywiście nie każdy musi traktować ją dosłownie, jednak po głębszym zastanowieniu się ta teoria wydaje się bardzo prawdopodobna. Z drugiej strony czego można się spodziewać po pisarzu, który z zawodu jest psychiatrą? Musi być przekonujący. Do tego niebezpieczny psychopata, piękne kobiety, rozważanie czym jest miłość i czy naprawdę istnieje, czy to tylko efekt uboczny psynomu. Wciągająca akcja, zagadki i gra. Ta książka to teatr, czytelnik zagląda za jego kulisy i poznaje sekrety aktorów. Są dobrzy aktorzy i wybitni. Są mistrzowie własnych sztuk. I jest scenarzysta – Szekspir. Bo i w tej książce on staje się kluczem do historii. Jak widać, wraz z upływem czasu, popularność wielkiego dramaturga nie spada, a wręcz rośnie. Co tu dużo mówić – ja po tej lekturze postanowiłam się zaopatrzyć we wszystkie sztuki Szekspira, niestety na polskim rynku nie ma ich w wydaniu jednotomowym, a tego właśnie chcę.

Somoza sam potrafi się obronić. Nie potrzebuje mojej pomocy. Choć na początku wydaje się, że nie otrzymało się niczego specjalnego, z każdą stroną sieć się zaciska i nie można się uwolnić od tej książki.

„Przynęta” wzbudza zachwyt i zdegustowanie. Po jej przeczytaniu ciężko uwierzyć w cokolwiek, oprócz tego, że „świat jest teatrem” i kim my naprawdę jesteśmy? Panami własnego losu, czy marionetkami? Żyjemy naprawdę, czy tylko odgrywamy rolę, którą ktoś nam przydzielił? Czy wiemy, co jest prawdą?

Prawdy nie ma. I nigdy nie będzie.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.

13 komentarzy:

  1. Szczerze, to zarys fabularny zdaje się strasznie naciągany i czytając gdzieś suchą notkę na pewno bym po tą książkę nie sięgnął.

    Bardzo fajna recenzja.

    Nie pozostaje nic innego jak wrzucić tytuł na listę "do przeczytania" i zacząć się za nim rozglądać : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Wilku, ciekawe. Może ja to tak opisałam, ale sama, gdy czytałam dwie różne wersje "okładkowe", nawet tak nie pomyślałam. Tak czy siak fabuła nie jest naciągana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt książka broni się sama, ale początek też mnie nie zachwycił. Trochę wiało nudą, na szczęście później akcja nabiera tempa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, czy tylko mnie zamiast okładki książki pojawia się banner "wysyłkowo" ?

    Teoria Somozy dla mnie jest NAPRAWDĘ bardzo prawdopodobna. Sama chciałabym poznać mój psynom. Naprawdę bardzo. Mnie także po lekturze tej książki wzrosła chęć, by posiadać wszystkie sztuki Szekspira no i też najchętniej w jednotomowym wydaniu, co by sobie półek nie zagracać... (zważając na to, że ja już NIE MAM więcej półek ;D)

    W ogóle sam pomysł na książkę wydawał się genialny, bo większość recenzentów współpracujących z Muzą właśnie tę książkę sobie wybrało do przeczytania ;)

    A sam koniec... ostatnia scena z lekarzem - wbiła mnie w fotel. Nie spodziewałam się tego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nyx, ja mam okładkę, nikt inny się nie skarży, więc chyba tylko Tobie tak wyskakuje... Ja się zastanawiałam, jaki mam psynom i nie mogłam niczego wymyślić, muszę przeczytać tę książkę jeszcze raz z kartką papieru, długopisem i notatkami odnośnie każdego z przedstawionych psynomów ;D.

    Jak ja wybierałam książkę, bardzo pobieżnie przeczytałam opis i wyszło mi tylko, że była zwykła policjantka, która ma być zwykłą przynętą, w ogóle się czegoś takiego nie spodziewałam.

    I popieram Twoje ostatnie dwa zdania xD.

    OdpowiedzUsuń
  6. Alino, ja też się poskarżę, że mam banerek : ) U Ciebie jest okładka, bo prawdopodobnie jest ona w pamięci przeglądarki, a hotlinkowanie jest na serwerze zablokowane.

    Co do "naciąganej fabuły" - nie bardzo potrafię wyobrazić sobie po co taka gra. Już teraz po profilach psychologicznych łapie się różne osoby. Może brakuje mi wyjaśnienia czym dokładnie jest "psynom" i jakich psychopatów się łapie (czy tych już aktywnych, czy tych potencjalnych).

    W każdym razie jak fabuła jest spójna i książka jest dobrze napisana, to powyższe nie ma znaczenia : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobnie jak osoby przede mną widzę 'Bezpieczne zakupy. Wysyłkowo.pl' :)
    A co się tyczy książki, brzmi ineresująco, ja thrillery psychologiczne lubię, a skoro napisany jest przez psychiatrę, to tym bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa recenzja, ale czy sięgnę po psychologiczny thriller, jeszcze nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przejrzałam Twojego bloga, ciepło tu i przyjemnie, jeszcze się nie wczytywałam (chwilowo brak czasu), ale widzę pod każdym postem podpis, skąd otrzymałaś książkę.. jestem jeszcze laikiem jeśli chodzi o blogowanie, stąd pytanie, czy faktycznie dostajesz je od wydawnictw, właśnie za recenzowanie? (jeśli pytanie jest bardzo głupie i naiwne, wybaczcie:P) ale jeśli tak to bardzo zazdroszczę, fantastyczna sprawa!:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wilku, w książce jest wszystko wyjaśnione :). Nie będę Ci jednak tłumaczyła, żeby nie psuć przyjemności z lektury ^^.

    Krecico, to mi spędza sen z powiek, ostatnio mam za dużo recenzyjnych, ale faktycznie, dostaję książki do recenzji od wydawnictw :). I jest to sprawa fantastyczna, o ile możesz sobie zaufać, nie przekłamując recenzji na korzyść wydawcy i nie martwisz się, że ktoś zarzuci Ci, iż Twój blog jest zbiorowiskiem wyłącznie zachwytów nad wszystkimi książkami. Ostatnimi czasy to kwestia, nad którą należy się poważnie zastanowić :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. A obrazek działa, ponieważ zmieniłam stronę, z której brałam ^^.

    OdpowiedzUsuń