wtorek, 13 grudnia 2011

„Parada blagierów. Najsłynniejsze mistyfikacje” – Ireneusz Pawlik


Od jakiegoś czasu oglądam serial „White Colmar”, który opowiada o pewnym fałszerzu i złodzieju dzieł sztuki – Nealu Caffrey’u. Wspominam o tym dlatego, że głównym powodem, jaki natchnął mnie do przeczytania tej książki, jest sympatia do oszustów jego pokroju, a – nie da się ukryć – „Parada blagierów” ma takich postaci na pęczki. I już pierwszy z nich Frank W. Abagnale Jr. był niczym skóra zdjęta z Neala.

Oczywiście książka nie opowiada jedynie o ludziach ze świata sztuki. Wspomina także o oszustach historycznych, takich jak rzekoma cariewna Anastazja, publicystycznych – Jayson Blair, czy też (nad)zwyczajnych złodziei – Szpicbródka oraz mitomanów - Mata Hari. O każdym z nich dowiadujemy się, jak się nazywał, jakie przybierał pseudonimy, kiedy żył, czym się zajmował i czym zasłużył sobie, by dostać się na łamy tej książki.

Jest to galeria postaci nieprzeciętnych. Autor nie gardzi kolokwializmami, które mają sprawić, iż poczujemy do jego bohaterów sympatię, na którą pod względem humorystycznym z całą pewnością zasługują (jednak gdyby któryś z nich próbował oszukać mnie, wszystkie ciepłe uczucia odpłynęłyby natychmiast) – moralnym niekoniecznie. Ułożeni są oni w porządku alfabetycznym (nazwisko, imię) na 335 stronach, co oznacza, że w historii blagierów było co niemiara, a przecież o tych najlepszych nawet nie wiemy, ponieważ nigdy nie zostali złapani…

Ta książka to bardzo przyjemny katalog. Jednak nie bez wad. Pierwsze pojawiają się w treści – niektóre postacie zajmują ledwie pół strony, inne rozwleczone są na pięć (przeważnie te, które interesowały mnie mniej). Przy tych ciekawszych można byłoby napisać więcej, a opowiadanie o Dymitrach i Anastazjach skrócić, nie wrzucając do środka lekkich dygresji. Brakowało mi również spisu postaci, żeby wiedzieć, kogo w tej książce znajdę i w którym miejscu – i to jest rzecz zasługująca na potępienie. Bez tego ciężko się znaleźć, szczególnie, że postaci zlewają się z ich historiami, ponieważ nazwiska nie są nawet pogrubione, by je jakoś odznaczyć, żeby czytelnik nie gubił się, gdy przypadkiem przeoczy, że dotarł już do kolejnej osoby. W następnych wydaniach zdecydowanie powinno to zostać poprawione – spis i wyróżnienie. Niewielkie portrety blagierów również nie byłyby złym pomysłem – uważam, że to zabawne, gdy ktoś widzi oszusta i może się zastanawiać nad nim zdecydowanie głębiej.

Jeśli jednak zapomnę o tym, co przeszkadza mi w tej książce (szczególnie, że w większości to jedynie forma), to mogę ją bez wahania polecić. Jest ona cennym źródłem o oszustach, a dla niektórych mogłaby się stać inspiracją. Oczywiście nie namawiam do oszustw, ale konstruktywnego korzystania z uzyskanej wiedzy, np. tworzenia własnych dzieł, które ktoś inny będzie mógł podrobić.

Dziękuję portalowi Sztukater i wydawnictwu MG.

3 komentarze:

  1. Wydaję sie, że ta książka mogłaby być ciekawą lekturką:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej książce, jeśli wpadnie mi w ręce to na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka, po którą na pewno warto przejść się do biblioteki względnie pożyczyć, ale skłamałbym pisząc, że chciałbym mieć ją na półce.

    ps. dobra pomoc przy prowadzeniu sesji rpg : )

    OdpowiedzUsuń