wtorek, 13 marca 2012

"Droga do Różan" - Bogna Ziembicka


Choć uwielbiam thrillery, nie da się zaprzeczyć, że jestem kobietą, która czasem po prostu potrzebuje obficie polanej lukrem książki o miłości i jedzeniu (najlepiej też z czymś smacznym w zasięgu rąk). „Droga do Różan” to książka taka jak okładka, która ją zdobi – śliczna, słodka i wiosenna. O miłości i jedzeniu. I moim ukochanym Krakowie. Macie coś dobrego pod ręką? Herbatę z cynamonem? Dobrze, możemy iść dalej.

Różany to miejscowość niedaleko Miasta Królów. Znajduje się tam dworek, w którym mieszka główna bohaterka Zosia. Słodka, hołubiona i zakochana w niejakim Krzysztofie, który uczucia nie odwzajemnia, jednak jej to nie przeszkadza w ubóstwianiu go. Ją za to uwielbia Eryk, malarz, który mieszka w sąsiedztwie. Niestety okazuje się, że dworek musi zostać sprzedany, a rodzina wynosi się do Krakowa.

Książka ta ma trzy bohaterki – dwie z nich bardzo lubię. Pierwszą jest Zosia, drugą jej przyjaciółka Marianna z niezbyt szczęśliwą historią, ale za to twardo stąpająca po ziemi i inteligentna (a momentami złośliwa) kobieta oraz Zuzanna – niania Zosi, której historię poznajemy równolegle. Nieżyciowość i zakochanie głównej bohaterki sprawiają, że to ona zyskała najmniej mojej sympatii, ale, o dziwo, i tak ją bardzo lubiłam. Sama historia jest ciepła i aromatyczna jak sernik prosto z piekarnika, który chce się smakować. Muszę też przyznać, że gdy na okładce widzę nazwisko autorki, gryzie mi się z treścią, ponieważ… zżyłam się z postaciami i stały się dla mnie dość realne. Za to autorka zdecydowanie nie.

Podoba mi się w tej książce pokazanie, jak przeżyć w korporacji; nauczenie mnie, że róż jest więcej gatunków, niż myślałam, i że bardzo się od siebie różnią; uświadomienie, że istnieją ludzie mili, a ja jestem typową Krakowianką, która oszczędzałaby na dosłownie wszystkim; działanie w myśl zasady, że „tylko Wanda nie chciała Niemca. Te czasy dawno minęły” – tu się Niemców lubi. I to jest bardzo na plus. Podoba mi się też wizja dworku na wsi z ogrodem i sam fakt, że jest to książka słodka jak miód, ale nie mdli od nadmiaru słodyczy. To lektura na wiosnę, lato, na relaks, poprawę nastroju, odpłynięcie, ale nie ogłupienie. Na śmiech, ale też momentami na łzy.

Lubię dobrą literaturę kobiecą. I „Droga do Różan” trafia do tej kategorii. Ma też inną zaletę – w tej serii można zakupić książki za 19,90, co jest bardzo zachęcające. Zdecydowanie polecam.

Tę książkę i inne możecie wygrać w organizowanym przeze mnie i wydawnictwo Otwarte konkursie. Gorąco zachęcam do wzięcia udziału!

7 komentarzy:

  1. Ta seria mnie mocno kusi - a już na pierwsze miejsce wysuwa się właśnie "Droga do Różan". Może to mało profesjonalne, ale pozostaję pod trwałym urokiem okładki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak Scathach, zauroczona jestem okładką tej książki :) Treść jakby mniej do mnie przemawia, ale to ze względu na mój marazm czytelniczy, który dopadł mnie znienacka, chociaż myślę, że jeśli pojawi się okazja to sięgnę po 'Drogę do Różan' :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli widze, ze jednak dobrze zrobilam, dodajac ksiazke do listy oczekujacych na przeczytanie.Na co dzien gustuje w innej literaturze, ale od czasu do czasu musze po prostu przeczytac cos kobiecego. Swoja droga, moglabys dac mi znac, kiedy zrecenzujesz "Charliego"? Przymierzam sie do tej ksiazki, ale mam pewne obawy i zastanawiam sie, czy warto w nia inwestowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zrobię to do końca tygodnia, ale jeśli Ci zależy, mogę przestać się skupiać na Coco i przeczytać Charliego jutro :).

      Usuń
  4. Rzadko czytam tzw. literature kobieca, ale ta ksiazka brzmi naprawde sympatycznie :-).

    OdpowiedzUsuń
  5. PRZECZYTAM I POWIEM SWOJĄ RECENZJE.
    BASIA ZIEMBICKA Z ZABIERZOWA K/KRAKOWA MOŻE KREWNA. NA PEWNO.

    OdpowiedzUsuń