poniedziałek, 22 października 2012

"Królowa" - Karen Essex




Przy pierwszym tomie wspomniałam o bezlitosnym zakończeniu oraz proponowanym przeze mnie podziale tomów, który sama już wtedy obaliłam. Tym razem Karen Essex postanowiła skomplikować formę książki i – ni z tego, ni z owego – zaczęła przeplatać między sobą lata panowania Kleopatry oraz wydarzenia związane z Cezarem, jak i te z Antoniuszem, pozwalając poznać czytelnikowi historię poniekąd od końca. I zmuszać do zastanowienia – jak do tego doszło?

„Królowa” jest ciągiem dalszym losów Kleopatry, królowej Egiptu i jednej z najpotężniejszych kobiet w historii świata. Nie ukrywając, mojej ulubionej. Po uprzednim przygotowaniu do spotkania z Cezarem, autorka przeskoczyła od razu do dwudziestego roku panowania Kleopatry, czyli czasów (już) Marka Antoniusza i depresji, w jakiej jest pogrążony. Kolejny rozdział wraca do Cezara i przez dłuższy czas książka jest przeplatanką wczesnych i późnych lat panowania. Nie przepadam za takim rozwiązaniem*. Lubię, gdy powieść idzie prosto, bez zbędnego zbaczania z chronologii. Choć i od tej reguły są wyjątki…

Przebieg fabuły można przeprowadzić na podstawie znajomości faktów z życia Kleopatry, dlatego przytaczanie go jest bez sensu. To po prostu ciąg dalszy zbeletryzowanej biografii królowej – plastycznej, dbałej o szczegóły, choć podobnie jak w poprzednim tomie, autorka wypełnia luki w faktach własną fantazją, która przedstawia dość prawdopodobny obraz wydarzeń. Autorka sama przyznaje, że pragnie odczarować femme fatale Kleopatrę i pokazać ją jako inteligentną królową, wodza, a przede wszystkim kobietę, matkę, która kochała w życiu tylko dwa razy – tylko przypadek sprawił, że jej miłościami było dwóch potężnych imperatorów Rzymu. Udaje jej się to, choć kosztem Oktawiana, który zostaje przedstawiony jako bezlitosny i pozbawiony honoru (choć historia pokazuje, że i taki momentami rzeczywiście był).

Muszę pochwalić przedstawienie dwóch wielkich postaci – Cezara oraz Antoniusza. Nie pokazuje ich jednostronnie, tworzy z nich wspaniałych mężczyzn, którzy mają swoje słabości, ale są także niezwykle silni i choć podobni do siebie, tak różni. Patrzymy na nich z perspektywy Kleopatry, która w pewnym momencie zastanawia się, którego z nich by wybrała, gdyby stali obok siebie i mogłaby wybrać jednego z nich – dojrzałych, doświadczonych polityków i wspaniałych mężczyzn. Postaci są realnie przedstawione. Bez wątpienia Karen Essex tchnęła nowe życie w ten nieoficjalny triumwirat.

Obie książki („Kleopatra” i „Królowa”) są naprawdę dobre. To lektury, które nie pozwalają zamknąć ich bez chociaż chwili zastanowienia i odzwierciedlają rzeczywistość, choć przepuszczoną oczywiście przez pryzmat pewnych wyobrażeń. Autorka stara się jednak być jak najbliższa prawdzie i to sprawia, że książki te warto przeczytać. Pomagają poznać tę historię bez czytania biografii, które nie są nawet w połowie tak barwne jak książki Karen Essex.

*Jestem czytelniczką, która nigdy nie czyta tytułów rozdziałów. Dlatego gdy w jednym rozdziale opowiada jedna postać, w drugim druga, zwykle się trochę gubię. Tak samo było z tymi latami. Na szczęście po sposobie pisania autorki można było bez problemu rozpoznać, z którym z kochanków Kleopatra w danym momencie była

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz