wtorek, 16 października 2012

„Ajurweda. Medycyna indyjska” – Monika Ptak



Słowo „ajurweda” znaczy tyle co „wiedza o życiu”. I choć różne kraje, kultury i kręgi filozoficzne próbują przywłaszczać sobie stwierdzenie „jedyny prawdziwy sposób na doskonałe życie”, zwykle do tego im naprawdę daleko. Okazuje się jednak, że ajurweda jest znacznie bliżej stworzenia komplementarnej wiedzy o życiu, niż cokolwiek innego.
                              
Niedawno wspominałam o Kuchni Pięciu Przemian, która zawiera w sobie trochę podobieństw do ajurwedy. Łączy ze sobą zarówno pewną filozofię, jak i fizyczność. Ajurweda jest bardziej praktyczna. A przynajmniej do momentu. Dzieli ludzi na fizyczne kategorie, do których należy dostosować życie, czyli w dużej mierze żywienie, ale także kolory, zapachy, ćwiczenia fizyczne i medytację. Jest bardzo dokładna i sensownie tłumaczy, co i dlaczego.

Zadziwiające jest jednak to, że ta książka naprawdę mnie zaciekawiła – wręcz nie mogłam się od niej oderwać, prawie jakbym czytała powieść. Możliwe, że przyczyną był fakt, iż przemawiała do mnie ajurweda i zaczęłam w niej szukać recepty na własne zdrowe życie. Do czasu gdy sklasyfikowałam swój typ (konstytucję) i okazało się, że jest mieszany, a produkty żywnościowe z moich typów się wzajemnie wykluczały. Uznałam to za absurdalne, ponieważ ciężko było mi znaleźć rozwiązanie tego niemałego problemu. Niektóre rzeczy mi też zwyczajnie nie służą, a rzekomo powinny być dla mnie odpowiednie. W tym właśnie momencie zaczęłam mieć kłopot nie tyle z samą książką, co z jej zawartością.

Książka jednak jest bardzo konkretna, nie chaotyczna. Posiada dokładny spis treści, w środku przydatne tabele i mniej (dla mnie) przydatne schematy. Pokazuje, jak można wyleczyć różne dolegliwości w domowych warunkach za pomocą przypraw, jak oczyścić organizm, jak zadbać o ciało od zewnątrz. Nie przemilcza niczego, co dla początkującego fascynaty ajurwedą może mieć znaczenie. U mnie nie pozostawiła żadnych pytań bez odpowiedzi, nawet jeśli osobiście się z jej opinią nie zgadzałam. Myślę, że to naprawdę dobre przygotowanie tego – że tak powiem – podręcznika sprawiło, że mimo drobnych absurdów, jest przekonująca. Można znaleźć w niej wiele wskazówek, które da się wprowadzić do własnego życia bez diametralnych zmian. Niektórych na pewno ajurweda zainteresuje całościowo. Oczywiście wszystko to zależy od osobistych preferencji.

Bardzo ciekawa książka. I jeśli chodzi o żywienie, bardziej przemawiająca niż Kuchnia Pięciu Przemian. Myślę, że warto przejrzeć, bądź przeczytać i samemu ocenić, czy powinno się przyjrzeć ajurwedzie z bliska.

4 komentarze:

  1. o cos dla mnie bo ja lekarzy unikam jak diabel wody swieconej a skoro tam domowe metody na walke z roznymi dolegliwosciami to warto by chociaz taka pozycja stala na polce

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo jestem ciekawa, jak by mnie tam sklasyfikowano. Lubię takie książki - bo są ciekawe, pogłębiają wiedzę i przynoszą coś nowego. Szkoda, że gorzej z dostępnością...

    OdpowiedzUsuń
  3. O, Ajurweda, kuło się nazwy tych ksiąg na filozofię. Już jakiś rok temu, no, no :D

    Ale mnie się nie chce czytać takich książek. Żadnych poradników, żadnej wiedzy o zdrowym życiu i żywieniu. Jakoś zupełnie mnie to nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to akurat lubię :). Nawet jeśli nie stosuję, to lubię wiedzieć, co w trawie piszczy :).

      Usuń