poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Skarb heretyków" - Tom Knox

Do książek Toma Knoxa mam lekki sentyment. Choć przeczytałam zaledwie dwie jego powieści, ich schemat bardzo mi odpowiada - a także możliwość rozwiązania "tajemnic" tego świata. Po części uzasadnionych historycznie, po części mocno zwariowanych, ale przedstawionych w takiej formie, że chce się wierzyć.

A skoro mowa o wierze, warto wspomnieć, że "Skarb heretyków" - jak sam tytuł wskazuje - znowu zajmuje się tematem religii. W dodatku akcja rozgrywa się w kraju z jedną z najciekawszych historii na świecie - Egipcie. Po części też w Anglii, w której nagle zaczyna się panoszyć satanizm, niemniej to wątek trochę bardziej poboczny. Główny rozgrywa się gdzieś w, na i pod piaskami Sahary, gdzie odnaleziony został Skarb z Sokar - brakujące elementy Chrześcijaństwa i Judaizmu, które całkowicie mają zmienić postrzeganie religii. Co jednak ma angielski satanizm wspólnego ze starożytnymi egipskimi dokumentami?

Tom Knox po raz kolejny tworzy historyczno-magiczną intrygę, która trzyma w napięciu od pierwszych stron aż do ostatniej. Wprawdzie rozwiązanie jest podobne do tego w "Biblii Umarłych", co pachnie trochę wtórnością (jak i cały schemat książek autora - to moja trzecia i zbudowane są w taki sam sposób), ale ostatecznie jest... niejednoznaczne. Najlepsze w powieściach Knoxa jest to, że one naprawdę są w stanie przekonać czytelnika o realności i prawdziwości przedstawionych teorii. To coś jak Dan Brown (ktoś go w ogóle jeszcze pamięta?), tylko lepsze. W sumie lekka rozrywka na wysokim poziomie, która dodatkowo zmusza do refleksji.

I wszystko dobrze, póki nie wywoła rewolucji swoimi teoriami... Ale Toma Knoxa Kościół chyba jeszcze nie wyklął.

Inne książki autora na moim blogu:


2 komentarze:

  1. Właśnie mam zacząć pisać jej recenzję. Spodobała mi się, lubię takie lektury :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze jego książek.

    OdpowiedzUsuń