środa, 20 marca 2013

"Katharine Hepburn" - Charlotte Chandler

Z Katharine Hepburn znam jedną anegdotę. Gdy Audrey Hepburn (jeszcze mało znana jako aktorka) poszła do jednego projektanta po sukienkę na jakąś galę, jego asystentka powiedziała, że przyszła panna Hepburn. Ten myślał, że chodzi o Katharine (już od lat wielką gwiazdę) i gdy zobaczył małą, słodką Audrey był rozczarowany. Jednak sukienkę i tak zrobił. Bo Audrey kochał każdy. Jednak bardziej chodzi o to, że często panny Hepburn są mylone (sama niedawno, gdy mówiłam, że czytam biografię Katharine i powiedziałam, że żadnego filmu z nią nie widziałam, usłyszałam zdziwione: "Nawet 'Śniadania u Tiffany'ego'?", na co musiałam wyjaśnić, że mowa o innej pannie Hepburn). Jeśli chodzi o świat filmowy, lubię poznawać nawet osoby, których na ekranie nigdy nie widziałam.

Katharine Hepburn była osobą niezwykle ciekawą i pozytywną. Może bywała apodyktyczna, jednak wciąż można w niej dostrzec pewien urok. Życie miała bardzo dobre, powodów do narzekań niewiele (zresztą została wychowana tak, by na złych rzeczach się nie skupiać). Przeżyła swoją życiową miłość, zrobiła karierę, ale nie żyła dla niej, a dla siebie. Osiągnęła niewątpliwy sukces i gdzieś w tym można zauważyć jej przekorę wobec całego tego hollywoodzkiego blichtru - lekceważyła Oscary (na galach się nie pojawiała, bo mówiła, że nie lubi przegrywać i nie zniosłaby, gdyby w trakcie nominacji nie zdobyła statuetki), dbała o swoją prywatność i nie żyła dla filmów - tylko dla gry. Może właśnie dlatego szczególnie kochała teatr. Kroczyła lekkim krokiem przez życie z jednym tylko cieniem na ramieniu - śmierci swojego brata. Reszta jej życia zdaje się być niezwykle radosna, nie beztroska, ale bez wydumanych problemów, jakie często mają gwiazdy. W tej sytuacji myślę, że obie panny Hepburn mają w sobie coś podobnego - tę radość z życia z lekkim cieniem smutku. I dobroć, choć w obu przypadkach wygląda ona inaczej.

Książka ta jest biografią niezwykłą, bo poniekąd opowiadaną przez samą aktorkę oraz jej znajomych i współpracowników. Czyta się ją jak dobrą powieść, nie jest sucha i nie zarzuca faktami, ale bardziej wrażeniami i przeżyciami. Jest bardzo pozytywna. Co prawda mało wchodzimy w świat filmowy, ale dla samej postaci Katharine Hepburn warto ją przeczytać. Miała bardzo ciekawe spostrzeżenia odnośnie życia i mówiła wiele słów, z którymi się zgadzałam. Jest to też jedna z niewielu biografii, która mnie satysfakcjonuje pod względem bardziej formalnym - nareszcie dostaję pełną filmografię (podzieloną na kinową i telewizyjną), indeks oraz streszczenia filmów w treści książki wyróżnione tak, by można je ewentualnie pominąć wzrokiem (niektóre zawierają bardzo poważne spojlery). Poza tym nie jest to bezsensowne doszukiwanie się skandali, ale przedstawienie życia w taki sposób, w jaki sama aktorka je chciała przedstawić, dlatego też nie czuję najmniejszego niesmaku po lekturze.

Moja przyjaźń z legendami kina się rozwija. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na tę książkę.

2 komentarze:

  1. Niespecjalnie lubię biografie, no chyba że takie fabularyzowane. Sama Hepburn też mnie szczególnie nie interesuje, więc raczej nie przeczytam.
    Za to czekam z wielką niecierpliwością na Twoją recenzję Kwiatów na poddaszu. :D Mam nadzieję, że napiszesz kilka słów. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że raczej nie przeczytam. Po pierwsze nie zachwycam się nią jako aktorką (wolę tę drugą Hepburn), a i życie miała bardzo pogodne i spokojne - jako człowiek cieszę się, że była szczęśliwa, jako czytelnik bym się zanudziła.

    OdpowiedzUsuń