czwartek, 26 lipca 2012

„Dwukrotna śmierć Daniela Hayesa” – Marcus Sakey


„Dwukrotna śmierć Daniela Hayesa” to książka-przyjaciółka. Na początku jest znajomość. Przewracam kartki, interesuje mnie, ale nie ma jeszcze więzi. Po kilkudziesięciu stronach uświadamiam sobie, że zamknięcie jej będzie trudne i nie chcę, by się skończyła. Zaczynam czytać tej książce w myślach i tęsknię za nią, gdy muszę zrobić coś innego. Po chwili uczę się tak dobrze ignorować jej wady, że już ich nie dostrzegam. Myślę tylko: „To moja książka. Lubię ją. Dobrze się rozumiemy. Niech się nie kończy, bo lubię żyć w jej świecie”. I taki jest faktyczny stan rzeczy.

To bardzo dobry, lecz lekki thriller psychologiczny. Tutaj nie ma szalonych psychopatów wycinających ludziom śledziony. Jest zabójstwo na początku, ale nie ono jest głównym wątkiem. Bohater nie zmaga się tylko z tym, że szuka go po całym kraju policja za zabójstwo żony-aktorki. On zmaga się z amnezją. A problem, jak się później okazuje, wcale nie ogranicza się tylko do problemów z pamięcią i śmiercią kobiety…

Marcus Sakey rewelacyjnie opisuje wewnętrzne rozterki bohatera i przedstawia świat, w którym jego ciało pamięta, lecz umysł nie. Tworzy bardzo dobre zwroty akcji, intryga też jest bardzo ciekawa. Szkoda jedynie, że dla mnie jest trochę zbyt przewidywalna. Nie, ujęłam to źle. Ja jej nie przewidziałam, ja po prostu bardzo wyraźnie czułam, co autor zamierza zrobić. Nie przeszkadzało mi to w odbiorze, ponieważ fascynacja książką była zbyt silna. Korzystał raczej z klasycznych chwytów, które były oczywiste. Jednak czego spodziewać się po zachowaniu bohatera, który jest autorem scenariuszy?

Skoro mowa o scenariuszach – niektóre sceny są zapisane w ich formie, co na początku bardzo mi się podobało, niestety później zaczęło mi przeszkadzać i zaczęłam pomijać części nie-dialogowe. Na szczęście nie ma ich zbyt wiele, a inne zalety neutralizują wady. Dlatego też otrzymujemy wciągającą, dobrze skonstruowaną książkę, która momentami daje do myślenia, gdy przychodzi do banalnych ludzkich reakcji na zachowanie innych.

Nie mam tej książce wiele do zarzucenia – jeśli już, to zupełne błahostki typu scenariusz czy lekka przewidywalność. W zamian otrzymujemy jednak świetnych bohaterów, ciekawą fabułę i rewelacyjnie opisaną amnezję. To co dobre, szybko się niestety kończy. Jak i ta książka.

Polecam ją każdemu nie tylko dlatego, że jest naprawdę dobra, ale także z tego powodu, że osoby wrażliwe nie będą musiały się martwić o spory rozlew krwi. Dzięki temu każdy może po nią sięgnąć bez obaw.

5 komentarzy:

  1. nie lubie ksiazek gdzie leje sie krew strumieniami i jak to okreslilas "wycinaja ludziom sledziony"
    skoro ta taka nie jest to chetnie do niej zajrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż lubię od czasu do czasu przeczytać coś bardziej krwawego, książkę tego typu też preferuję :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię thrillery psychologiczne więc zajrzę, odpowiada mi taki styl :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że nie dla mnie, a to dlatego, że nigdy nie przepadałam za wątkiem amnezji.

    OdpowiedzUsuń