środa, 8 lipca 2015

Recenzje filmowe - Chce się żyć (16)

Wcześniej ukazały się recenzje filmów: Gran Torino (1), Bogowie (2), Chłopiec na rowerze (3), Pokłosie (4), Grzechy ojca (5), Operacja Argo (6), Bóg nie umarł (7), Jestem (8), Ida (9), Dwa dni, jedna noc (10), Wątpliwość (11), Gabriel (12), Wiek Adaline (13), Choć goni nas czas (14), W obcej/cudzej skórze (15)

Dziś:
Chce się żyć – Polska; 2013
reż. Maciej Pieprzyca
wyst. Dawid Ogrodnik, Dorota Kolak, Arkadiusz Jakubik, Anna Nehrebecka

Chce się żyć. Czasami

Ktoś słusznie zauważył, że gdyby Maciej Pieprzyca („Drzazgi”) zrobił swój film w USA, to Dawid Ogrodnik za rolę pierwszoplanową dostałby Oscara. Dokładnie tak, jak za rolę pierwszoplanową otrzymał 25 lat temu Daniel Day-Lewis za „Moją lewą stopę” Jima Sheridana. Ogrodnik zagrał brawurowo, oddając myśli, serce, emocje i działanie swej postaci filmowej, czyli chłopakowi z rozległym porażeniem mózgowym, który podjął walkę ze światem po to, by przekonać otoczenie, że tylko ciało ma chore, natomiast intelektualnie jest sprawnym, dużo wiedzącym, dowcipnym młodzieńcem. Bo Mateusz potrafi myśleć, analizować, ma poczucie humoru i za radą ojca (Arkadiusz Jakubik jest rozczulający, co nie znaczy zniewieściały, w roli taty Mateusza) chce, i w końcu pokazuje, że umie walczyć o swoje. Na początku filmu ojciec chłopca przekonuje go, że jak mężczyzna jest zły, to powinien uderzyć w stół na znak dezaprobaty. Moment ten zostaje na koniec spektaklu sparafrazowany już przez dorosłego Mateusza, kiedy to na znak protestu chłopak niesprawną ręką również uderza w stół, przy którym debatują i decydują o jego losie tak zwani „znawcy tematu”. Uderza w stół i… osiąga cel.  
Ale ten moment to za mało. To za mało, by filmowi, poniekąd świetnemu, niepretensjonalnemu, nie ckliwemu, choć z kilkoma mało przemyślanymi scenami, nadać tytuł „Chce się żyć”. Właśnie tytuł filmowej inscenizacji jest chyba najsłabszą stroną obrazu Pieprzycy. Nie wiem, czy na pewno chce się żyć (a przynajmniej nie tak ochoczo i optymistycznie, jak życzy sobie tego reżyser), jeśli życie ludzi chorych, niepełnosprawnych, egzystujących w paradoksie polegającym na źle postawionej diagnozie lekarskiej, a później w związku z tym w źle dopasowanych schematach, ostatecznie jest skazane na niepowodzenie (w najlepszym razie na dyskomfort społeczny, kulturowy, medyczny). Ja wiem, że w życiu nic nie jest pewne, ale za to wszystko jest możliwe, więc mógł się zdarzyć i cud też. W przypadku Mateusza cudem było spotkanie na swej drodze pani doktor (Anna Nehrebecka), która zauważyła „to coś” w Mateuszu, co pozwoliło nawiązać z nim kontakt i wydostać go z niebytu. Ale - o pseudohumanitarne społeczeństwo! - czy coś się na tę okoliczność zmieniło w waszym zbiorowym myśleniu i w sposobie wyznaczania społecznych ról osobom niepełnosprawnym?
Film jest podzielony na etiudy rozdzielające etapy rozwoju fizycznego głównego bohatera, a ich początki są pięknie zaznaczane delikatną muzyką Bartosza Chajdeckiego, który swe kompozytorskie mistrzostwo pokazał już wcześniej m.in. w „Bogach” i w „Czasie honoru”. Ale to chyba nic dziwnego, skoro w młodości kompozytor inspirował się głównie muzyką Zbigniewa Preisnera. Reasumując, film ten należy zobaczyć z powodów, o których była mowa wyżej, mimo wysnutej, a wątpliwej tezy, że chce się żyć na przekór wszystkiemu oraz na przekór fatalnej dykcji Marka Kality (a przecież w pantomimie też można się realizować). Obraz jest więc raczej optymistyczny, choć wiadomo, że cuda nie zdarzają się często i jeszcze wielu Mateuszy przepadnie w społeczno-kulturowo-medycznym chaosie, zanim jakiemuś jednemu uda się przekonać, że ma nam sporo do powiedzenia.  
  Film otrzymał wiele nagród, m.in. w 2014 r Orły za: najlepszą główną rolę męską (Dawid Ogrodnik), najlepszą drugoplanową rolę męską (Arkadiusz Jakubik), najlepszą drugoplanową rolę kobiecą (Anna Nehrebecka), najlepszy scenariusz (Maciej Pieprzyca).
  

                                                                                                          Małgorzata Ciupińska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz