czwartek, 5 stycznia 2012

"Lolita" - Vladimir Nabokov


Niektórzy ludzie mają z klasykami problem – przecież „nie wypada” (aż włos mi się jeży na głowie, gdy słyszę te słowa w obojętnie jakim kontekście), żeby się nie podobały. Klasyków się nie krytykuje, oni mają zachwycać, bo „jak się nie podoba, jak podoba”? Ja nie mam problemu z klasykami. Ja mam tylko problem w sytuacjach, gdy w danym dziele się zakochałam, zanim je jeszcze poznałam, a ono nie do końca spełniło moje oczekiwania.

„Lolita” była moim marzeniem czytelniczym od wielu lat, niestety okazji zawsze brakowało. Gdy w końcu ją zakupiłam, czekała na odpowiedni nastrój, który pojawił się całkiem niedawno, gdy chciałam coś przeczytać, ale wszelaka rozrywkowa literatura po dwóch stronach lądowała z powrotem na półce. Sięgnęłam wtedy po największe dzieło Nabokova.

Wydaje mi się, że głównym powodem, dla którego czuję się „Lolitą” trochę rozczarowana, jest przekład autorstwa Michała Kłobukowskiego, który mnie nie wciągnął, momentami drażnił. Cała reszta zaś jest inną historią, ponieważ o Lolicie wszyscy wiedzą wszystko, tak się przynajmniej zdaje. Nieletnia dziewczynka, dojrzały mężczyzna i ogromna ilość seksualności między nimi, co w dzisiejszych czasach ma nawet swoje własne określenie – pedofilia. Czego się spodziewa przeciętny czytelnik, zanim otworzy tę książkę? Nie wiem. Ja nie spodziewałam się niczego. Po prostu chciałam to przeczytać.

Po lekturze zaczęłam się zastanawiać, czy znam jakieś nimfetki, z jakiej perspektywy Nabokov opisał ich cechy. Byłam niezmiernie ciekawa, co i skąd się wzięło. Otrzymałam za to denerwującą Lolitę, zakochanego w niej po uszy mężczyznę i podróż po Ameryce, zazdrość i szpiega podążającego za bohaterami.

W całej książce najbardziej spodobało mi się posłowie autora. To nie oznacza, że książka jest zła – jest bardzo dobra, interesująca i niekonwencjonalna w formie – ale właśnie tamte ostatnie strony powaliły mnie na kolana… głupotą niektórych ludzi. Dlatego w odpowiedzi na możliwe pytania – „Lolita” nie jest perwersyjna i pornograficzna, nie posiada morału i chociaż w książce nie ma pozytywnych postaci, nie oznacza to, że wszyscy Amerykanie są źli i ponurzy.

Nie podoba mi się jedynie tłumaczenie i fakt, że nie jest tak genialna, jak się spodziewałam. Albo ja jestem zwyczajnie zbyt głupia, by dostrzec w niej ten wybitny geniusz. Dla mnie to po prostu bardzo dobra książka, na wystarczającym poziomie, by mnie nie odrzucić w chwilach „sama nie wiem, czego chcę”.

16 komentarzy:

  1. Ja jakoś za Nabokovem nie przepadam (powinnam się biczować?). Co do klasyków, to przypomniał mi się tekst (nie wiem czy dokładnie tak brzmiał) "Kto jest Twoim poetą i dlaczego Mickiewicz". To, że klasyka, nie oznacza, że nie wolno krytykować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze do czynienia z "Lolitą". Gdzieś kiedyś widziałam jakiś film, ale mało z niego pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jeszcze nie czytałam i podobnie jak Ty bardzo chcę tę książkę 'zaliczyć'. Też nie wiem, czego mam się spodziewać, ale już boję się, że się rozczaruję, nie wiem na czym to polega ;)

    A jeśli chodzi o klasykę... ja nie wiem, czemu połowa książek z niej nosi takie miano, więc wiesz... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkoholiczko, niektórzy by pewnie uznali, że tak (zarówno do biczowania jak i krytykowania). Mnie to bawi, ale lubię się na to powoływać ;). I nie lubię Mickiewicza, ot co, choć jego ballady... no dobra, zastanowię się, ale oficjalnie nie lubię.

    Kolmanko, film bym obejrzała, oj, obejrzałabym.

    Nyx, zawsze istnieje ryzyko rozczarowania. Nie bój się, po prostu ją otwórz i czytaj ^^. Może wystarczy, żeby autor umarł i to już jest klasyka? W sumie za życia rzadko kto dostaje miano geniusza (obojętnie jaka dziedzina).

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku piszesz, że nie lubisz pewnego zjawiska, a w zakończeniu sprawiasz wręcz wrażenie, że mu uległaś :P
    Lolitę mam w planach, bo to klasyk oczywiście, ale niczego się po niej nie spodziewam, a zwłaszcza po Twojej recenzji nie będę się "napalać" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy odbiera książkę inaczej, co nie oznacza, że czegoś w niej nie dostrzegając jet gorszy

    OdpowiedzUsuń
  7. @Alina: Chyba faktycznie wystarczy, że pisarz umrze. No może jeszcze musi się spotkać grono "wielce szanownych, znających się na wszystkim najlepiej" i stwierdzić, że to jest "top xx". To tak samo jak z rankingami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczytana, nie sądzę ;P. Nabokova lubię, pewnych klasyków też, ja po prostu nie lubię, gdy ktoś twierdzi, że "nie wypada", by nie lubić :D. Chyba że chodzi Ci o coś innego, czego nie wyłapałam ^^. A może się napal i okaże się, że jest lepsza niż oczekujesz? ^^.

    Taki jest świat, masz rację, ale jednak nikt nie może mi odebrać prawa do takiego uczucia po kontakcie z kulturą wyższą.

    Książkoholiczko, ale może spotkać to grono również po śmierci. A rankingi to kwestia wkładu finansowego w reklamę (np. takie Top 10 w Empiku), a nie faktycznego top. Dlatego każdy musi sam się zastanowić, jaka literatura wg niego jest dobra i zasługuje na uwagę. Z drugiej strony warto znać utwory, które ci wielce szanowni docenili w jakiś sposób. Bo jednak z powietrza się to nie wzięło. A czy my uznamy to za warte... to już wyłącznie nasza sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam Lolity. Czytałam inne dzieła Nabokova i dwoma byłam zachwycona: "Maszeńka" oraz "Prawdziwe życie Sebastiana Knighta".
    Trzecie moje spotkanie z nim to " Ada albo żar". W tej książce było takie przeładowanie odnośników, że gubiłam się w czytaniu. Tak jakby autor chciał zawrzeć w niej całą swoją wiedzę. Biedy czytelnik na tę wiedzę jest niegotowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja oglądałam tylko film, książka wciąż przede mną i podobnie jak Ty muszę czekać na odpowiedni nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Lolita" to książka mojego życia, jakkolwiek to zabrzmi. Pierwszy raz przeczytałem w tłumaczeniu Roberta Stillera i uważam, że jest ono lepsze, przynajmniej mnie bardziej odpowiada, może bardziej poetycki język. Poza tym opatrzył on tamto wydanie przypisami i posłowiem, bardziej jakby się przyłożył:) To dużo daje, bowiem ukryte są w "Lolicie" liczne odniesienia do innych utworów literackich, bohaterów, gry słowne, niektóre niestety nieprzekładalne. Największe wrażenie ta książka wywiera czytana w oryginale. A zarzuty niektórych ludzi o pornografię są w dzisiejszych czasach, po tych kilkudziesięciu latach śmieszne. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ucieszyłam się jak zobaczyłam, że napisałaś o ,,Lolicie". Byłam ciekawa, (bo sama, co dopiero skończyłam czytać tę książkę), co o niej napisałaś. W dużej mierze się z Tobą zgadzam.
    Mnie druga część potwornie męczyła, mimo, że momentami była bardzo ciekawa. Jednak opis podróży po Ameryce i jeszcze niektóre ,,zwierzenia" Humberta bardzo mnie męczyły. I przez to miałam czasem ochotę odłożyć ,,Lolitę" na półkę i już do niej nie wracać.
    A co do nimfetek zastanawiałam się podobnie jak Ty z tym, że jeszcze sama zastanawiała się ,,Czy jak byłam młodsza to byłam nimfetką?".
    Dzięki za recenzję.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zbyszekspirze, na oryginał nie czuję się jeszcze gotowa. Na pewno będę chciała przeczytać ją w tłumaczeniu Stillera, ponieważ, jak już mówiłam, to mnie trochę zawiodło.

    Erin, ja aż tak nie miałam, nie chciałam jej odkładać, ale czasem tempo czytania spadało i robiłam sobie przerwę. Również się nad swoją nimfetkowością zastanawiałam, ale czuję się niewinna :D.

    Scarlett, ja czytałam tylko "Przezroczyste przedmioty", zamierzam jednak zapoznać się z całą resztą. Słyszałam o tych odniesieniach w "Adzie", dlatego ona mnie kręci najbardziej, ale poczekam z nią na sam koniec.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lolite napisal w Stanach,by poprawic swoja sytuacje finansowa,bo nikt niechcial czytac dziel (arcydzieł) w stylu ,,Zaproszenie na ekzekucje,, lub ,,Obrona Luzina,,Cel został osiagniety, ale wartosc literacka utworu .Milosnik Nabokova z Rosji.Aha, perełka jest ,,Wiosna w fialcie,,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale Twoja wypowiedź jest tak niemożliwie niepoprawna stylistycznie i zawiera tak wiele elips, że zupełnie jej nie zrozumiałam.

      Usuń
  15. wstydzę się, ale nie rozumiem fenomenu tej książki, dla mnie to nic nadzwyczajnego - raczej poprawna, bez rewelacji

    OdpowiedzUsuń