poniedziałek, 22 września 2014

"Rywalki" - Kiera Cass (trylogia)

Ameryka nie istnieje. Teraz jest na jej miejscu królestwo, w którym panuje ścisły system kastowy. Niemniej książę dorasta i pora znaleźć mu żonę. Dziewczęta z prowincji mogą się zgłosić, by wziąć udział w wyścigach do serca Maxona. Konkurencja nie ma żadnych szans.

To bardzo skrótowo opowiedziana fabuła trylogii "Rywalki" napisanej przez Kierę Cass. Głównej bohaterce - o imieniu America - zostaje złamane serce po tym, gdy zgodnie z prośbą swojego ukochanego, zgłasza się jako kandydatka do ręki księcia. Nie spodziewa się, by się dostała do grona trzydziestu pięciu dziewcząt (w końcu jest z nieznaczącej wiele piątej kasty, kasty artystów), jednak los decyduje inaczej, niż America sobie to zaplanowała i dziewczyna z dnia na dzień ląduje w pałacu.

Bohaterka jest zadziorna, łamie konwenanse i zaprzyjaźnia się z księciem. Z czasem jednak w pałacu pojawia się jej były chłopak jako strażnik i sytuacja się komplikuje. Czy można trzymać dwie sroki za ogon? Czy America naprawdę tego chce? Dlaczego w ogóle decyduje się na pozostanie w pałacu? Powodów jest wiele, miłość i wyrachowanie do nich nie należą.

Choć "Rywalki" to typowa seria dla nastolatek, ujęła mnie w jakiś sposób. W końcu historia Kopciuszka jest zawsze na topie (nawet gdy monarchie są już na wymarciu), a bohaterki, które robią wszystko po swojemu to zdecydowanie mój typ. Autorka próbuje nadać tym książkom więcej znaczenia (dzięki rebeliantom, niemniej trzeba długo czekać, by wyjaśniła się ich rola), co wychodzi jej średnio. Bohaterowie rozwijają się bardzo powoli, a gdy seria się kończy, to się kończy*. Z hukiem, który pozostawia po sobie głuche echo, z którego nic nie wynika.

Byłam zachwycona tą serią i bardzo szybko ją pochłonęłam. To w zasadzie jedna z jej niewielu zalet. Nie ma wiele wartości, są za to piękne stroje i wewnętrzne rozterki niezbyt rozsądnej nastolatki rozdartej między dwoma facetami oraz dobrobytem rodziny i przyjaciół. Pięknie pokazane sztuczne życie pod kloszem, choć ostatecznie więcej tam nie dostrzegłam. Oprócz niesamowitej przyjemności z czytania lekkiej książki o trochę bardziej nowoczesnym Kopciuszku.

*Dowiedziałam się, że ma powstać kontynuacja.

6 komentarzy:

  1. Kusi mnie by rozpocząć tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja ją rozpoczęłam, nie przerwałam, dopóki się nie skończyła, więc ostrożnie :D.

      Usuń
  2. Ciekawe, czy też by mi się spodobała?

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest właśnie to, niby takie nic, niby bajka dla dziewczynek, ale mimo wszystko pokochałam tą serię całym sercem. Nie uważam jej jednak za poważną, raczej za bajeczkę na dobranoc i traktuję ja z przymrożeniem oka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A tę serię całkiem olałam. Jak większość wydawanych ostatnio młodzieżówek. Poza tym też trafiłam na informację, że ma powstać kontynuacja, co tym bardziej zniechęca mnie do nowej, ciągnącej się w nieskończoność serii.

    OdpowiedzUsuń