piątek, 1 sierpnia 2014

"I jak tu nie biegać!" - Beata Sadowska

Najpierw był Murakami, a potem przyszła Beata Sadowska - kobieta, której nazwisko mgliście kojarzę, ale nijak nie potrafię dopasować do twarzy i nawet na zdjęciach w książce wygląda mi wyjątkowo nieznajomo. Niemniej pisze o bieganiu, a to jest ważne. Przynajmniej dla mnie, bo chętnie biegam, gdy już pokonam wrodzone lenistwo.

Właśnie to najbardziej mnie uderzyło (pozytywnie!) w tej książce - autorka ma za sobą kilka maratonów, ale leń sączy jej słodkie słówka do ucha i przez to czasem nie udaje jej się wyjść, nie chce jej się... dopóki nie założy butów i nie wybiegnie. Skąd ja to znam! A gdy już ruszy w świat, to pozostaje tylko miłość do uderzania stopami o podłoże i tego całego zmęczenia. Cóż, Sadowska pisze o absolutnej miłości do biegania - absolutnej, choć nieidealnej. Po tej lekturze nie sposób nie zechcieć pobiec przed siebie.

Książka jest napisana lekkim językiem, z wielkim zaangażowaniem emocjonalnym. Sadowska nie jest ekspertem od biegania i nawet nie próbuje kogoś takiego udawać - sama chętnie odsyła do kogoś, kto się na tym zna i dlatego w książce znajdujemy również profesjonalne rady w formie wywiadu. Choć autorka biegała w różnych częściach świata, jest to książka dla normalnego człowieka - nie jest napuszona, ani nie próbuje kreować się na biblię dla biegaczy. To historia o pasji i zajęciu, które może wykonywać każdy, kto posiada buty. W myśl zasady - wszystko jest dla ludzi.

Oprócz przyjemnego języka i inspirującego tematu, "I jak tu nie biegać!" wyposażone jest w zdjęcia Sadowskiej z maratonów i podróży. Ta część wprawdzie przybliża do przedstawionego stylu życia, jednak dla mnie były zbędne.

Książką jestem w dużej mierze zachwycona. Przywróciła mi ochotę do biegania i sprawiła, że kiepski dzień zamienił się w bardzo dobry. Bardzo pozytywna lektura - nie tylko dla biegaczy.

1 komentarz:

  1. mój egzemplarz już czeka na półce, mam nadzieję, że książka będzie inspirująca i zachęci mnie do działania :)

    OdpowiedzUsuń