sobota, 2 czerwca 2012

30 dni z książkami. Dni 19-24.

Dzień 19 - Książka, dzięki której zmieniłam zdanie na jakiś temat 


Ta książka i moje zdanie będzie dość kontrowersyjne - nawet dla mnie. Dlatego powiem krótko. Chodzi mi o "Alicję w krainie rzeczywistości", czyli powieść poniekąd biograficzną pierwowzoru Alicji w Krainie Czarów. I jakie zdanie zmieniłam? Szczerze mówiąc, po tej książce uznałam, że istnieje grupa "niegroźnych" pedofilów, którzy wiedzą, że łapy od dzieci należy trzymać z daleka, choć cierpią z tego powodu. Zyskałam dla tych ludzi trochę sympatii. Pragnę jednak zastrzec, że gdy teraz o tym myślę, moje zdanie wraca do pierwotnego - dzieci mają być niewinne i nieskalane nawet myślą. Dlatego książka zmieniła moje zdanie, jednak na bardzo krótki czas.

Dzień 20 - Książka, którą bym poleciła osobie o wąskich horyzontach myślowych

Nie mam takiej książki. Bo osobie o wąskich horyzontach żadna książka raczej nie pomoże. Na to lekarstwem może być ewentualnie życie.

Dzień 21 - Książka, która przyniosła mi wielką przyjemność, ale wstydzę się przyznać, że ją czytałam


Tutaj po raz kolejny mam problem. Zresztą powstaje on sam w pytaniu. Bo mi dobrze, ale też źle. Tutaj bez wątpienia mogę umieścić "Fragmenty" Marilyn Monroe. Wstydzę się przeczytania tej książki, bo to jest zbyt intymne. Sama nie znoszę, gdy ktoś czyta moje notatki - kompletny tekst może być. Jednak pojedyncze notatki, zdania, dialogi, cytaty, czy jakaś myśl - nie. Bo nie zapisuję tam dokładnie, skąd się to bierze i do czego ma dążyć - zwykle pamiętam. I łatwo o nadinterpretację. Tę książkę starałam się czytać bez próby analizy osobowości. Starałam się pozbyć wrażenia, że włażę Marilyn Monroe z butami do duszy. Nie udało mi się. I choć mi się podobało, to czuję się bardzo źle, że w ogóle to zrobiłam. Jednak jest to ode mnie silniejsze - zapewne wrócę tam za jakiś czas, gdy wyrzuty sumienia osłabną.

Dzień 22 - Ulubiona seria wydawnicza



Mam kilka ulubionych serii. Na pewno gdzieś wysoko znajdują się Kroniki Wampirów Anne Rice, mój kochany Sukub Richelle Mead, Harry Potter... Jednak w ostatnim czasie jest seria, która mnie zachwyca dosłownie wszystkim. Bo bawi się z czytelnikiem, bohater jest niezwykle... elastyczny dziejowo, kocham mieszankę pop kultury z dawnymi wierzeniami, kocham pomieszanie wszelakich mitologii ze sobą. Kocham pomysł, jaki powstał w głowie autora. O czym mówię? O Kronikach Żelaznego Druida. Kevin Hearne stworzył coś niezwykłego, co czytam z zapartym tchem, śmieję się, zastanawiam, czy tym razem uda się komukolwiek wyjść żywym z kłopotów... I tak dalej, i tak dalej. W ostatnim czasie ulubiona seria. Oczywiście o Gretchen nie wspominam, bo Gretchen kocham, ale ona ma wady (seria znaczy, bo morderczyni nie posiada żadnych!). Druid wad nie ma. No, może chciałabym już następny tom...

Dzień 23 - Ulubiony romans


Wydaje mi się, że romansów już trochę przeczytałam. Ale oczywiście pojawia się problem. Bo czy romans jako gatunek, czy może wątek romantyczny w jakiejś książce? Ulubionych mam mnóstwo, ciężko wybrać. Dlatego teraz zdecydowałam się na kompletną klasykę, która pochłonęła mnie w całości. "Duma i uprzedzenie". Co tu dużo pisać... tę książkę (bądź jakąś ekranizację) zna większość kobiet (lub po prostu wiele, a już na pewno tytuł). Wiele ją kocha. Ja może nie kocham, ale uwielbiam. Czasem z przyjemnością do niej wracam, także wracam do niektórych ekranizacji, bądź wariacji na ich temat (jak np. "Lost in Austen"). I tak sobie myślę, że też chcę takiego Darcy'ego...

Dzień 24 - Książka, która okazała się jednym wielkim oszustwem

Oszustwo? I znowu - w jakim sensie? W końcu zdecydowałam się na książkę, która jest jedną wielką porażką, która do niczego się nie nadaje, jest tragiczna, a oszukała mnie tym, że zapowiadała się całkiem nieźle, a okazała się niezdatna do czytania - jedyną jej zaletą jest okładka. Oszustwem jest beznadziejny styl autora, oszustwem jest fabuła, oszustwem są bohaterowie, oszustwem są obietnice. Oszustwem jest nazywanie tego chłamu tak zacnym określeniem jakim jest "książka". Książek nie wolno palić, ale to coś spaliłam. Bo nie miałam serca skazywać nikogo na przeczytanie tego g.... Chciałam uwolnić świat od choćby jednego egzemplarza. Najchętniej wykupiłabym cały nakład i rozpaliła ognisko. Zbulwersowani? Ja też. Tym, że ktoś to w ogóle wydał. Chodzi mi oczywiście o: "Top modelka. W sidłach kariery".

Jeśli interesują Was recenzje wspomnianych przeze mnie książek, większość z nich znajdziecie na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz