sobota, 11 grudnia 2010

"Toliny. Wystrzałowe opowieści dla dzieci" - Conn Iggulden

Dosłownie wystrzałowe, ponieważ przygody Tolinów zaczynają się od przypadkowego wystrzelenia się wraz z fajerwerkami. A Toliny to stworzenia, które lubią być wszędzie, psocić, bawić się i znęcać nad duszkami, które są od nich znacznie mniejsze i świetnie nadają się na przykład na chusteczkę do nosa. Dorośli nie mogą widzieć Tolinów, ale dzieci owszem. No i zaczynają się kłopoty...

Iskrzak jest rezolutnym Tolinem, który uważa, że ludzie są przydatni. Dlatego gdy łamie zasadę, że "nie wolno się zadawać, a przede wszystkim rozmawiać z ludźmi. To zawsze kończyło się kłopotami, a czasem grawitacją", nic dziwnego, że dostaje wyrok śmierci. Ale Iskrzak jest sprytny. Poza tym wpadł w oko córce Arcytolina.

Toliny nie należą do najmilszych stworzeń, jednak mają swój nieodparty urok. Bywają bezczelne i egoistyczne, ale nie mają samych wad. Złe cechy są zakryte przez inne, pozytywne. Jeśli chodzi o książki dla dzieci - są bardzo dobre, ponieważ można dzieciom wyjaśnić różnicę między dobrem a złem, a także niektóre podstawowe zagadnienia dotyczące fizyki i chemii. Książka jest niesamowita, w dodatku tak pięknie wydana (a rysunek kota jest wręcz zniewalający! Wpatrywałam się w niego chyba pięć minut. Wspaniałe oczy), że aż spodobała się mojej mamie.

Jestem zachwycona, cudowna historia na sobotni poranek, żeby się rozgrzać i rzucić w wir innych zajęć. Napisana prostym acz barwnym językiem, najchętniej poczytałabym ją pięcio-, sześciolatkom.

I polecam ją wszystkim. Może Wy też zobaczycie Toliny dobierające się do zbioru płyt i hasające po ubraniach? Ja je zobaczyłam, ale udawałam, że wcale tak nie jest. Jeden z nich podprowadził mi apaszkę... Dlatego uważajcie, czytając! ;).

Recenzja napisana dla portalu LubimyCzytać

7 komentarzy:

  1. Cudowne. To ten rodzaj magii, który sprawia, że życie jest piękne. Szkoda, że takie książki nazywa się książkami dla dzieci. Tylko dzieci doceniają życie?...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym powiedziała, że dorośli więcej wymagają. I nie tyle od życia, co od literatury. Zresztą jestem pewna, że niektórzy doceniają życie. Mam taką nadzieję :).

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 i 6 -latkom????
    może faktycznie zainteresowałabym synka , bo baśnie leżą i nie chce by mu czytać tego typu literaturę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wpadłam na to, że Twój syn się mieści w tej kategorii wiekowej ^^. Ale owszem, ja bym dała w tym przedziale.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym to przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja teraz zaczytuje się w serii o przygodach małego Wampirka i Antosia:) Kojarzysz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolmanko, ja jestem fanką numer jeden! :D. Niestety na własność posiadam tylko trzy tomy.

    OdpowiedzUsuń