piątek, 3 lipca 2015

"Sekretne życie pszczół" - Sue Monk Kidd

Pamiętam, gdy "Sekretne życie pszczół" zostało wydane w Polsce, a na prawie każdym blogu znajdowała się jego recenzja. Kojarzę, że były pozytywne, ale wtedy nie wzbudziły mojego entuzjazmu, a ja książki nie przeczytałam. Aż do teraz, gdy próbowałam podjąć decyzję, za co zabiorę się jako następne i ten tytuł zabrzmiał mi znajomo, więc przeczytałam.

"Sekretne życie pszczół" rozgrywa się w czasie, gdy murzyni dostają prawa obywatelskie w Stanach Zjednoczonych. Z tego powodu przypomina mi trochę "Służące" - znajduje się tam parę podobnych elementów, choć generalnie nie chodzi o wolność rasową, ale wolność ogólną. Mamy Rosaleen, dla której wolność rasowa jest ważna, ale też główną bohaterkę - białą dziewczynkę - Lily, która pragnie się uwolnić od braku miłości ze strony ojca, a także od wyrzutów sumienia w związku ze śmiercią swojej matki. Gdy Rosaleen zostaje aresztowana, Lily ucieka z domu, porywa Rosaleen i obie ruszają w podróż do miejsca, którego nazwę Lily znalazła w rzeczach swojej matki. W ten oto sposób trafia do domu August i jej sióstr.

Z tej książki dowiadujemy się, czym tak naprawdę są miłość i akceptacja. Romantyzmu tu raczej niewiele, ale jest i to tak realnie przedstawiony, że cała ta baśń (bo ostatecznie "Sekretne życie pszczół" jest dla mnie baśnią) nabiera mojego wymiaru.

Mnie osobiście najbardziej poruszyła kwestia relacji ojciec-córka oraz tej bajkowej wolności ponad podziałami i bez uprzedzeń. "Sekretne życie pszczół" jest bardzo dobrze napisane i tworzy przyjazną atmosferę. Nie czuć tu dystansu między autorem, bohaterem i czytelnikiem. Nie, to ciepła książka-przyjaciel, która - gdy się kończy - pozostawia czytelnika osamotnionego. Muszę przyznać, że to mój ulubiony typ. 

2 komentarze:

  1. Czytałam i bardzo mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dawno, dawno temu i pamiętam, że mi się podobało, ale niestety nic poza tym. Chętnie bym powtórzyła tę książkę.

    OdpowiedzUsuń