poniedziałek, 4 listopada 2013

"Sezon burz" - Andrzej Sapkowski (czyli, mówiąc w skrócie, wiedźmin powraca!)



Kiedyś podobno Sapkowski zapowiedział, że o wiedźminie niczego więcej nie napisze. Chyba mu się odwidziało i pozostaje za to podziękować wszystkim bogom, którzy mieli z tym coś wspólnego. W momencie, gdy się dowiedziałam, że już, zaraz wychodzi kolejna książka, z deka przepłacając, od razu ją kupiłam. A nie zdarza mi się to zbyt często. Ba!, nie zdarza się nigdy.

Wydarzenia „Sezonu burz” mają miejsce na kilka miesięcy przed odczarowaniem strzygi w tomie opowiadań „Ostatnie życzenie”. Osoby, które powołują się na słowa autora mówiące o tym, że wiedźmina już nie będzie, z całą pewnością mają powody, by się zdziwić: Tak, w tym tomie mowa jest o wiedźminie, i to nie żadnym innym, ale jedynym w swoim rodzaju Geralcie z Rivii. Mamy Jaskra, mamy Yennefer. Czyli mamy cały rdzeń historii. Z okładki możemy się dowiedzieć, że miecze wiedźmina zostaną wystawione na aukcję. Dlaczego? Jak do tego doszło? Cała książka opowiada o niefortunnym splocie wydarzeń. Niemało jest też romansów, zazdrości i bijatyk. Brzmi wiedźminowo, prawda?

A jednak nie do końca. „Sezon burz” odbiega trochę językowo od wydanych już wcześniej historii, jest jakby bardziej leniwy. Stanowi raczej wstęp, uzupełnienie i… przyszłość cyklu, sam w sobie jest niestety zbyt niepewny, brakuje mu tej wspaniałej wyrazistości. Zastanawia mnie tylko, czy epilog ma świadczyć o tym, że powstaną kolejne tomy, czy to tylko pstryczek w nos dla fanów i Sapkowski chce pokazać, że może, ale nie chce, a my zaś mamy się zadręczać domysłami, bądź oczekiwaniem na kolejną zapowiedź wydawniczą.

Czy warto? Uważam, że tak. „Sezon burz” rozszerza trochę perspektywę wiedźmińskiego świata, zresztą dla tych, którzy tyle lat czekali na choćby mglistą informację, że może się pojawić kontynuacja (ale czy coś, co ma miejsce przed czasem akcji cyklu można nazwać kontynuacją?), sam fakt, że jest tam Geralt, jest wystarczającą rekomendacją. Może i ta książka minimalnie różni się od poprzednich, ale wciąż jest fascynująca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz