piątek, 27 września 2013

"Dotyk Julii" - Tahereh Mafi

Nie wiem, czy "Dotyk Julii" zaklasyfikowałabym jako powieść postapokaliptyczną, niemniej chodzi w niej o doprowadzenie ludzkości do stanu społecznej ruiny, rządy totalitarne i państwo policyjne.

W tym szarym świecie żyje Julia - dziewczyna obdarzona niezwykłą, niekontrolowaną zdolnością - sprawiania bólu dotykiem, a nawet doprowadzania za jego pomocą do śmierci w męczarniach. Z tego właśnie powodu rodzice z ulgą się jej pozbyli i dali zamknąć córkę w zakładzie psychiatrycznym. Pewnego dnia do jej celi zostaje przydzielony chłopak w wieku bohaterki - Adam. Podsumuję to pewnie trochę niesprawiedliwie, ale hormony Julii zaczynają szaleć i dziewczyna wbrew zdrowemu rozsądkowi się zakochuje. Potem obecna władza wyciąga Julię z zakładu, by wykorzystać jej mordercze zdolności.

Z książki, która mogła być przejmująco smutna i tragiczna, autorka stworzyła płaski tekst bez wyrazu. Potencjał leżący w fabule został niewykorzystany. Wszystkie możliwe banalne chwyty wykorzystane. Pierwszy tom okazał się okropnie przewidywalny. Język nużący, nie do zniesienia. W końcu narracja pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym rzadko kiedy okazuje się inna. Wnętrze Julii jest jak wydmuszka - może kiedyś coś tam było, ale zostało z niej wyssane. Rozumiem ból niekochanego dziecka, ale nie potrafię pojąć braku jakiegokolwiek rozwoju postaci (chyba że jest w jakiś sposób uzasadniony, co w tej książce nie miało miejsca). Julia, gdy już odda swoje serce, bezkrytycznie podąża za jego niedoświadczonym głosem, dokądkolwiek Adam je zabierze.

Wiązałam z "Dotykiem Julii" ogromne nadzieje - był moim marzeniem czytelniczym, odkąd pojawił się w zapowiedziach. Okazał się zaś jednym wielkim rozczarowaniem. Poza ogólną ideą i okładką nie spodobało mi się w tej książce absolutnie nic. Na siłę mogłabym powiedzieć, że szalony tyran coś w sobie miał - odrobinę charakteru. Niestety przefiltrowany przez narrację Julii był równie bezbarwny jak świat, w którym został umieszczony.

1 komentarz: