wtorek, 2 kwietnia 2013

"Wybrani" - C.J. Daugherty



Gdy weszłam do Akademii Cimmerii, pomyślałam od razu o Hogwarcie. I tylko czekałam, aż pojawi się magia, bo podświadomie oczekiwałam od tej książki fantastyki. Tajemnicza szkoła z mrocznym sekretem? I dwóch tajemniczych chłopców oraz pytanie „Kim tak naprawdę jest Allie?”? Poza tym książkę tę odkryła brytyjska redaktorka „Zmierzchu”, więc fantastyczne zdarzenia aż się proszą o zaistnienie… A jednak okazało się, że szkoła co prawda jest wspaniała i tajemnicza, ale oprócz dwóch momentów, gdzie prawie (słowo-klucz) doszukałam się wilkołaka i wampira, to nie ma w niej nic nadprzyrodzonego.

Allie jest dziewczyną z problemami – odkąd zniknął jej brat, zaczęła obracać się w złym towarzystwie tylko po to, by coś poczuć. Została kilka razy aresztowana, aż w końcu jej rodzice nie wytrzymali i wysłali ją do szkoły, która zapowiadała się na koszmar. Ostatecznie okazało się, że wcale nie jest tak źle.

Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniami, że od tej książki nie sposób się oderwać. Owszem, jest to literatura młodzieżowa, ale wciąga bezlitośnie i pochłania czas. Na szczęście jest na tyle dobra, że pozostaje się cieszyć z tych czarnodziurowych właściwości i chwil spędzonych na czytaniu.

Najlepszym elementem książki jest sama szkoła. Ciężko dokładnie stwierdzić, co w niej fascynuje (może te mroczne i tajemnicze wzmianki o Nocnej Szkole?), ale jest ona miejscem, w którym chciałoby się spędzać czas. Z inteligentnymi ludźmi, ze służbą, z własnym pokojem (choć już wspólną łazienką) i przystojnymi facetami. Ci ostatni trochę zawrócili bohaterce w głowie, ale na szczęście szczególną głupotą się nie wykazała (w końcu to nie jest amerykańska, lecz brytyjska książka). Wręcz przeciwnie – widać rozwój wewnętrzny bohaterki oraz głębię innych postaci. Są nastolatkami, ale zdecydowanie różnymi od tych, o których można czytać w tego typu literaturze. Mają problemy, które mają swoje podstawy i nie są błahe. Szkolna mean girl nie jest bezwarunkowo zła, a przyjaźnie okazują się nie być trwałe aż po kres. Nic nie jest czarno-białe. Skala szarości zdecydowanie ma swoją rolę w „Wybranych”.

Jeśli zaś chodzi o tajemnicę szkoły – jest niezła. Co najważniejsze – realna, choć odrobinę naciągana. Wydaje mi się jednak, że autorka wolała się skupić na Allie i jej powiązaniach z Akademią. Akurat w momencie, gdy zbliża się poznanie wszystkich fascynujących sekretów, kończy się tom pierwszy, a drugiego w zasięgu ręki niestety nie ma. I co robić? Czekać. Myślę, że jest na co. Najprawdopodobniej nie osiągnie takiego sukcesu jak te wszystkie twilighty, choć zdecydowanie bardziej na niego zasługuje. Pierwszemu tomowi brakuje trochę tempa, ale poza tym nie widzę innych wad. To jedna z tych książek, które mają potencjał i w dodatku spore szanse na jego wykorzystanie.

18 komentarzy:

  1. heh miałam podobne skojarzenia, tylko czekałam aż powieść ujawni swój paranormalny czy magiczny charakter :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio często sięgam własnie po książki młodzieżowe i podobnie jak Ty stwierdzam, że wciągają niesamowicie :) Wybranych nie czytałam, ale to tylko kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i bardzo mi się podobała. Wyczekuję już kolejnej części :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Początkowo nie byłam przekonana do tej powieści, ale kiedy bliżej zapoznałam się z fabułą oraz pozytywnymi recenzjami, moja ochota zaczęła rosnąć i rosnąć. Teraz rozglądam się za "Wybranymi". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobała. Jestem nią zachwycona :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z pierwszym akapitem. Sama przez całą książkę szukałam jakichś fantastycznych rzeczy rodem ze "Zmierzchu" i tu się bardzo pozytywnie zaskoczyłam. Powieść mi się spodobała, zakochałam się na zabój w Carterze to jednak zabrakło mi w niej tej iskry. Bardzo cenię tajemniczość i czekam na zakończenie jednak nie jest to książka z 'najwyższych półek'. Niemniej druga część może okazać się jeszcze lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, trochę osób może odebrać "Wybranych" jako następcę "Zmierzchu", do którego się zrazili. Szkoda by było, bo "Wybranych" warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uch, okładka tandetna. Nigdy bym nie pomyślał, że to może być zjadliwe :) Może kiedyś, jak będzie na wyprzedaży... :D Szkoda, że nie ma już powieści dla młodzieży, które nie byłyby seriami. Takie wyciskacze kasy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam już wiele pozytywnych opinii o tej książce. Bardzo chcę ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń

  10. Na pewno ją przeczytam, bo już od pewnego czasu widnieje na mojej liście " do przeczytania", a Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie w tym utwierdziła:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Parę dni temu przyrzekłam sobie, że nigdy więcej nie przeczytam książki młodzieżowej. Mam dość. Co jest z tym dziwnym gatunkiem, że na palcach jednej ręki mogę policzyć dobre książki, a czytałam ich setki. Dlatego odpuszczam, nie mam już siły.
    Ta książka nie kusi mnie do zmiany decyzji. Prawdopodobnie główna bohaterka jest owocem bezstresowego wychowania i to nie chłopaczków jej trzeba a psychologa, który ją naprostuje i rozmów z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii gatunkowej się z Tobą zgodzę. Mimo to myślę, że każdy potrzebuje czasem takiej lektury, a "Wybranych" uważam za dobrych i jestem zadowolona z decyzji o ich przeczytaniu.
      Dobre i spokojne dzieciństwo nie musi determinować problemów osobowościowych. Jej rodzice nie byli chętni do rozmowy.

      Usuń
    2. Ja się już tylko cieszę, że uwolniłam się od tego i nie potrzebuję, nawet czasem, takich książek.
      Nie tylko nie musi determinować takich problemów, ale zapobiega powstawaniu obciążeń i traum w dzieciństwie, ciągnących się za człowiekiem przez całe życie. Bo dobre i spokojne dzieciństwo to nie to samo co bezstresowe wychowanie.
      To jej rodziców też chętnie wysłałabym na kilka sesji z terapeutą, skoro nie chcą rozmawiać z własnym dzieckiem. Dlatego ludzie wpierw powinni przechodzić test, czy w ogóle powinni być rodzicami i czy mają predyspozycje ku temu.

      Usuń
  12. Ach, ostrzę sobie zęby na tę książkę od dawna! Nie jakoś rozpaczliwie, ale dosyć intensywnie. W końcu się złamię i kupię. ;)
    A jak "Kwiaty na poddaszu"?? Przeczytane? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytane, nawet recenzja napisana, tylko muzę opublikować :).

      Usuń
    2. Czekam więc z wielką niecierpliwością! :D

      Usuń
  13. Mam ogromną prośbę, wiecie może czy powstał na podobieństwo tej wspaniałej książki film?

    OdpowiedzUsuń