niedziela, 17 lutego 2013

Stosiczek i Kindelek.

Moja współlokatorka powiedziała, że Kindelek brzmi jak wypowiedziane przez dziecko "Kinderek". Może i coś w tym jest, bo ja się cieszę z mojej nowej zabawki jak dziecko. I choć już doczekałam się zarzutu, że porzucam papierowe książki dla tego elektronicznego nie-wiadomo-czego, denerwuje mnie to, bo nie porzucam. Czasem jest po prostu wygodniej. I zamierzam się dalej cieszyć z tego, że go mam.

Stosiczek zaś znikąd się nie pojawił. Gramatyka francuska przyjechała z zachodu Niemiec w dniu dzisiejszym - może to w końcu mobilizacja, by zabrać się za ten język? (Po praktykach, wszystko po praktykach...) Kompetencje międzykulturowe z Berlina (choć faktycznie z Jeny), a Ustawa o kierujących pojazdami z kiosku przy Biedronce. "Tak blisko..." świeżo z wydawnictwa, które gdzieś także ma swoją siedzibę. Zaś wg Google mój czytnik przyjechał z Chicago (Google zareagowało histerycznie, gdy próbowałam się zalogować na maila z Kindelka). Bardzo światowy ten stosik. I taki miziaty i kochany, że idę się nim nacieszyć.


15 komentarzy:

  1. "Tak blisko" mogę pozazdrościć :)
    A na swojego Kindelka czekam do urodzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to była dość spontaniczna decyzja, a do urodzin chyba bym nie wytrzymała :).

      Usuń
  2. jakże się cieszę, że i Ty dołączyłaś do KIndelkowych fanów:) i uwierz mi WIEM, że nie oznacza to porzucenia czytania książek papierowych- a Ci, którzy tak twierdzą, że jest - najczęściej nie mają o tym bladego pojęcia:)
    pozdrawiam ciepło i miłego czytania:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałaś, że mnie fascynuje i że bym go chciała :). Sporo czasu zajęło mi spełnienie tego pragnienia, ale nieważne :). Książek papierowych nic nie zastąpi :).

      Usuń
  3. Kindelek to piękna rzecz. Sama posiadam od niedawna i już nie mogę się z nim rozstać nawet na chwilę. I to nie jest porzucenie, tylko poszerzenie możliwości czytelniczych, przy oszczędzeniu miejsca na półkach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na swojego mówię Kundelek :).I nadal chętnie czytam książki papierowe, bo póki co, żaden czytnik nie emituje zapachu nowej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedna, ale ja Kundelka nie lubię, dlatego mój jest Kindelkiem (sam się tak ochrzcił, więc innego imienia nie mam :)).
      Taak, ten zapach (a raczej jego brak) to największa wada czytnika...

      Usuń
    2. Ale łatwiej czytać w tłoku komunikacji miejskiej z Kindle'a niż normalnej książki.

      Usuń
  5. Kindelka tylko pogratulować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. sama od kilku miesięcy jestem szczęśliwą posiadaczką Kindelka i u mnie najlepiej sprawdza się podczas podróży, już nie muszę taszczyć nigdzie ze sobą żadnych grubych tomów :) ale z papierowych książek pomimo wszystko nie zrezygnuję nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę! Mam nadzieję, że kiedyś samej uda mi się do Kindle'a przekonać;)
    Niech się dobrze używa!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miłego używania :-) No i oczywiście czytania :-)
    Ja jestem (stety bądź niestety) tradycjonalistką. Zupełnie do mnie ebooki nie przemawiają, a z audio jeszcze gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie, pięknie! Mnie do Kindelka kompletnie nie ciągnie, jak gdzieś jadę, wolę audiobooki.
    I gramatyka francuska po niemiecku! Trochę straszno... :P Ja w październiku zaczęłam filologię romańską, donc je pense nous pouvons ecrite nos remarques en francais. :D C'est idee magnifique!! :D:D:D

    OdpowiedzUsuń