poniedziałek, 10 marca 2014

"Wieczerza" - Tatiana Jachyra



„Wieczerza“ jest reklamowana jako „najbardziej bulwersująca i skandalizująca książka ostatnich lat“. Chciałabym się do tego odnieść, ponieważ nie mam pojęcia, o jaki rynek chodzi w tym przypadku – polski, europejski, czy międzynarodowy. Bo tylko w pierwszej wersji można by się doszukać tego „najbardziej”.

Książkę pochłonęłam w jeden dzień. Jest napisana w nieskomplikowany sposób, ale ma w sposobie przedstawiania (szczególnie z perspektywy Dawida) coś poetycznego i hipnotyzującego, jednak mimo to język nie jest nadzwyczajny, nie wciąga w siebie, nie wyciska z czytelnika ostatnich kropel krwi. Szkoda, ponieważ taka językowa gęstość dużo by „Wieczerzy” dała.

Historia przedstawia Dawida – ginekologa; Joannę – jego ciężarną pacjentkę; Yasmine – prostytutkę oraz Tomasza – jej klienta. Przez strony przewijają się jeszcze nieliczne mniej ważne postacie – Mateusz (narzeczony Joanny), recepcjonistka Dawida, Marek (szef Yasmine), ksiądz-spowiednik i matka Dawida. Z nimi mamy bezpośredni kontakt, choć służą oni wyłącznie jako tło dla głównej czwórki. Ci zaś zatracają się w tańcu, który na początku zdaje się nie mieć ze sobą nic wspólnego, ale kilka cieniutkich nici łączy wątki ze sobą, by dojść do zakończenia, które jest zaskakujące, ale… poniekąd rozczarowujące. Choć wszystko ładnie składa się w całość (ta książka jest nieskomplikowana w formie i intrydze, więc o to nie trudno), to brakuje mi tutaj więcej zależności i konsekwencji w przypadku preferencji jednej z postaci.

Muszę jednak przyznać „Wieczerzy”, że zdołała mnie wprowadzić stan pt. „Nie mam pojęcia, dokąd to ma prowadzić”. Zdarza się bardzo rzadko, dlatego z zafascynowaniem ją czytałam. Nie zbulwersowała mnie, nie uważam, by wywołała skandal czymkolwiek poza jednym małym, choć mocnym, wątkiem. Porwania, gwałty i prostytucja są tematami już literacko oklepanymi, choć tutaj zapakowane są w dość ciekawą otoczkę.

Nie jest to książka genialna – raczej odpoczynek od thrillerów, które mają w sobie dziesiątki wątków i sprawiają, że mózg się gotuje. Jednak nie odradzałabym jej. Ma w sobie coś nieuchwytnego, co sprawia, że chce się czytać dalej. Nawet jeśli okazuje się, że ostatecznie jest bardziej niż mniej zwyczajna.

Premiera 19. marca 2014.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz