piątek, 28 marca 2014

"F" - Daniel Kehlmann



Wielka litera na okładce, która może oznaczać wszystko i służy za cały tytuł. Już samo to sprawia, że najnowsza powieść Daniela Kehlmanna intryguje – nim czytelnik zdoła przeczytać pierwsze zdanie.
Książka zaczyna się quasi od końca – dowiadujemy się o nieszczęśliwym przyszłym życiu bohaterów – synów pozbawionego ambicji pisarza Arthura Friedlanda – zapoczątkowanym spektaklem hipnozy, na który jako dzieci wybrali się z ojcem.

Wstęp jest dość długi, następnie autor oddaje głos każdemu ze swoich bohaterów. Odkrywamy, jak bardzo oszukują siebie i innych, by odreagować przeszłość, w której stracili ojca i oddalili się od siebie. Do czego doszli synowie Arthura, dowiadujemy się od nich samych. Poznajemy pełnych kompleksów mężczyzn, którzy nie potrafią znaleźć się w świecie, w którym odnoszą sukcesy. I nie ma znaczenia, czy jest się malarzem, księdzem, czy może inwestorem giełdowym – całe życie jest oszustwem, które zaczęło się przecież od oszustwa największego – seansu hipnozy.

Dwa wątki pojawiają się w książce co rusz – hipnotyzer, który zapoczątkował życiowe zmiany, oraz Ron, którego wątek jest pozornie nieistotny, ale doprowadza do pewnej kluczowej sytuacji. Kehlmann chętnie bawi się wsadzaniem historii w klamry. Przez to prosta historia rodzinna staje się bardziej skomplikowanym obrazem, który z biegiem akcji przestaje być oczywisty. 

Tę nieoczywistość wzmaga też język. To nie jest prosty niemiecki. To porządna, gramatycznie bogata uczta językowa. Kehlmann przypomina nam o tym, że istnieje coś takiego jak mowa zależna i sam się nią bawi. Ten język się smakuje, jego się nie czyta. 

„F” nie jest książką prostą – jak na literaturę bądź co bądź popularną – ale „do czytania”. Pozostawia nienasyconym, bo – jak życie – idzie dalej bez jednoznacznego zakończenia.

poniedziałek, 10 marca 2014

"Wieczerza" - Tatiana Jachyra



„Wieczerza“ jest reklamowana jako „najbardziej bulwersująca i skandalizująca książka ostatnich lat“. Chciałabym się do tego odnieść, ponieważ nie mam pojęcia, o jaki rynek chodzi w tym przypadku – polski, europejski, czy międzynarodowy. Bo tylko w pierwszej wersji można by się doszukać tego „najbardziej”.

Książkę pochłonęłam w jeden dzień. Jest napisana w nieskomplikowany sposób, ale ma w sposobie przedstawiania (szczególnie z perspektywy Dawida) coś poetycznego i hipnotyzującego, jednak mimo to język nie jest nadzwyczajny, nie wciąga w siebie, nie wyciska z czytelnika ostatnich kropel krwi. Szkoda, ponieważ taka językowa gęstość dużo by „Wieczerzy” dała.

Historia przedstawia Dawida – ginekologa; Joannę – jego ciężarną pacjentkę; Yasmine – prostytutkę oraz Tomasza – jej klienta. Przez strony przewijają się jeszcze nieliczne mniej ważne postacie – Mateusz (narzeczony Joanny), recepcjonistka Dawida, Marek (szef Yasmine), ksiądz-spowiednik i matka Dawida. Z nimi mamy bezpośredni kontakt, choć służą oni wyłącznie jako tło dla głównej czwórki. Ci zaś zatracają się w tańcu, który na początku zdaje się nie mieć ze sobą nic wspólnego, ale kilka cieniutkich nici łączy wątki ze sobą, by dojść do zakończenia, które jest zaskakujące, ale… poniekąd rozczarowujące. Choć wszystko ładnie składa się w całość (ta książka jest nieskomplikowana w formie i intrydze, więc o to nie trudno), to brakuje mi tutaj więcej zależności i konsekwencji w przypadku preferencji jednej z postaci.

Muszę jednak przyznać „Wieczerzy”, że zdołała mnie wprowadzić stan pt. „Nie mam pojęcia, dokąd to ma prowadzić”. Zdarza się bardzo rzadko, dlatego z zafascynowaniem ją czytałam. Nie zbulwersowała mnie, nie uważam, by wywołała skandal czymkolwiek poza jednym małym, choć mocnym, wątkiem. Porwania, gwałty i prostytucja są tematami już literacko oklepanymi, choć tutaj zapakowane są w dość ciekawą otoczkę.

Nie jest to książka genialna – raczej odpoczynek od thrillerów, które mają w sobie dziesiątki wątków i sprawiają, że mózg się gotuje. Jednak nie odradzałabym jej. Ma w sobie coś nieuchwytnego, co sprawia, że chce się czytać dalej. Nawet jeśli okazuje się, że ostatecznie jest bardziej niż mniej zwyczajna.

Premiera 19. marca 2014.

środa, 5 marca 2014

"Homoseksokracja" - zapowiedź książki.



Stary porządek świata definiowany przez mężczyzn hetero uginał się pod wpływem formującej się ponowoczesności. Zmiany, które zaczęły lawinowo następować po sobie od schyłku wieku XX, przez pierwsze dziesięciolecia XXI wieku skutkowały coraz większymi pęknięciami struktury społecznej wydobywając na powierzchnię nowe, dynamicznie rozwijające się nurty. Kolejne fale feminizmu negujące stetryczały patriarchalizm, poprawność polityczna zmieniająca pojęcie normy i normalności, wzrost wielkości i znaczenia, tak zwanych mniejszości (szczególnie seksualnych) wpływających na rewolucję seksualności, spychającą funkcje prokreacji w strefę komercyjną oraz redefiniujących płeć, te i tym podobne zjawiska formowały nowy ład. Targany wstrząsami społecznymi świat przybiera ostatecznie formę zwaną Homoseksokracją (HS). Dominującą większością stają się homoseksualni, natomiast hetero żyją w getcie, odizolowanym wysokim murem magnetycznym. Homoseksokracja jest u szczytu swojego rozwoju cywilizacyjnego, a homoseksualni uważają się za kolejne ogniwo ewolucji człowieka po zepchniętych w narożnik świata heteroseksualnych. Nie przeszkadza im to jednak w traktowaniu getta jako niewyczerpywanego zasobu naturalnego. HS importuje tanie towary, sprowadza niemniej tanich pracowników oraz hetero dzieci przeznaczone do homonaturalizacji. Osiągnięty status quo pomiędzy homo i hetero, wbrew powierzchownym pozorom jest wygodny dla obu stron.

Po retro-seksualnym skandalu jaki miał miejsce w rządzącej Zjednoczonej Partii Femen (ZPF), niewielką ilością głosów wybrano na wakujący urząd prezydent Homoseksokracji, homonaturalizowaną Charlize Harper oraz ogłoszono przyspieszone wybory. Najbliższe dni zdecydują o kształcie i kierunku rozwoju HS, a także o dalszych losach Getta Heteroseksualnych. Oprócz ZPF w wyborczym wyścigu udział biorą, kierowana przez Matkę Imogen feminonazistowska neomatria popierana przez surogatki oraz Ultrakatolickie Centrum HS szukające swojej szansy w powiększającej się niszy transgenderów. Trzy różne partie i trzy różne wizje przyszłości Homoseksokracji ścierają się w wyborczej konkurencji. W tym czasie, do Getta Heteroseksualnych udaje się rzecznik Gabinetu HS, Jego Ekscelencja Simone-on Cannon w celu wynegocjowania limitu dzieci hetero przeznaczonych do homonaturalizacji. Wiele homoseksualnych par czeka na adopcję nowych homo-obywateli. Papieżyca Hetero Kościoła wraz ze swoim osobistym sekretarzem Willem-on Kocherem oczekują na lotnisku na przybycie gościa z HS. Opóźniony już transfer hetero dzieci może być jednym z kluczowych elementów decydujących o kolejnej wygranej kadencji przez ZPF.

W cieniu kampanii wyborczej, pracownicy z Getta Heteroseksualnych przeprowadzają dywersję na terenie zakładów homonaturalizacji. Katastrofalny w skutkach sabotaż hetero powoduje eskalację konfliktu między homoseksualnymi a gettem. Wzrastają nastroje heterofobiczne, a tym samym poparcie dla konkurencyjnej neomatrii. Do akcji wkracza szef służb bezpieczeństwa McCleary III DE6, z kolei naciskana przez Radę ZPF prezydent Charlize Harper musi udowodnić swoją polityczną skuteczność. Od szybkości i wyników śledztwa zależeć będą dalsze losy Homoseksokracji. Trwa wyścig z czasem, a za fasadą karnawałowej atmosfery wyborów rozgrywają się ludzkie dramaty.

Licznie splecione ze sobą wątki wiążą bohaterów w sytuacjach, w których każdy wybór jest wyborem dramatycznym. W tym świecie zdominowanym przez stygmat orientacji seksualnej nikt nie jest bez skazy. Im głębiej wchodzimy w tę antyutopijną rzeczywistość, tym ostrzej widzimy podział, który wykracza poza prostą linię heterofobii i homofobii. Nienawiść do mężczyzn (mizoandria), lęk przed kobietami (gynofobia), feminonazizm, poliamoria, ... to tylko niektóre zjawiska ukazujące liczne pęknięcia przebiegające wielokierunkowo wśród społeczności homo i hetero.

W tle, Homoseksokracja porusza także istotne kwestie społeczne, charakterystyczne dla obrazu współczesnego świata, który określić można mianem interregnum (między starym a nowym porządkiem). Czy jesteśmy świadkami ewolucji płci, seksualności, repozycji patriarchatu? Jak może wyglądać przyszłość stygmatyzowana już dzisiaj zjawiskami  burzącymi stary paradygmat społeczny?
 

Premiera 10.03.2014.
A za jakiś czas moja opinia.