Posty

"Zaginione wrota" - Orson Scott Card

Obraz
Lubię małych, niedocenionych chłopców, którym dokuczają inni – zdolniejsi, ładniejsi i bardziej kochani. Lubię też książki o magii, która gdzieś jest, ale niedostępna dla zwykłych śmiertelników, tylko dla starych rodów. A może teraz trochę nadinterpretuję? A może to tylko sentyment? Bo dlaczego mam wrażenie, że spotkałam nowego Harry’ego Pottera, który jednak nie jest tak ślamazarnie dobry? A może dlatego, że tutaj jest moja mitologia, mój Loki. Może jednak przejdę do konkretów. A może nie? Nie bez powodu wspomniałam Pottera. Danny mi go przypominał – chłopiec o niezwykłych zdolnościach, których nikt nie widzi, a może widzieć nie chce. Ludzie, którzy chcą go zabić i wykorzystać. A poza tym jest także samotny wśród rodziny, która mu dokucza, bo myśli, że jest drakką (czyli tutejszym mugolem). I, tak samo jak w Potterze, okazuje się, że istnieje szansa na lepszą przyszłość. Bo w każdym chłopcu drzemią przecież potężne moce, prawda? Mam szczerą nadzieję, że w dziewczynkach także...

„Czerwony Hotel” – Graham Masterton

Obraz
Chyba każdemu choć raz w życiu przyśnił się koszmar. Możliwe, że dana osoba nie obudziła się z krzykiem, ale z mocno bijącym sercem i uczuciem przerażenia. Jednak gdy dany sen powtarza się bardzo często, można zacząć szukać jakiegoś rozwiązania. Ale jakiego? Co zrobić? Można się wybrać do medium. Tak właśnie zrobiła T-Yon. Pojechała ze swoim snem do Sissy Sawyer (bohaterki innych książek autora – „Zła przepowiednia” oraz „Czerwona maska”) – ciotki jej chłopaka, która kontaktuje się z duchami oraz wróży z kart DeVane. Układ wyraźnie wskazuje, że sny są nie tyle urojeniami, co ostrzeżeniem. Brat T-Yon jest w niebezpieczeństwie. Wspólnie ruszają w podróż do Luizjany, by ocalić mężczyznę. Tam okazuje się, że karty miały rację. Choć książka była krótka i naprawdę szybko minęła, zaskoczyła mnie pozytywnie pod pewnymi względami. Pierwszy rzucił mi się w oczy styl, jakim została napisana (wcześniej z Mastertonem nie miałam do czynienia) – kojarzy mi się trochę z manierą sprzed...

"Pomnik Cesarzowej Achai. Tom 1" - Andrzej Ziemiański

Obraz
Dwa niecierpliwie wyczekiwane wydarzenia w polskiej fantastyce - ciąg dalszy "Wiedźmina" i ciąg dalszy "Achai". I choć ja nie należę to szczególnie zapalonych czytelników tego gatunku, także czekałam z utęsknieniem na kolejne tomy. I w końcu nadeszła - Achaja. A może "Achaja"? Bo, co może rozczarować pewne osoby, samej cesarzowej mamy tu niewiele, wręcz na lekarstwo. Z drugiej jednak strony - czego się spodziewaliście? Już sam tytuł wskazuje, czego książka - a w zasadzie nowa trylogia - będzie dotyczyć. I poniekąd jest to także największy spojler, jaki można zdradzić. Jak prawdopodobnie pamiętacie z "Achai", Ziemiański już tam mgliście obiecał jej powrót po tysiącu lat, umieszczając tę informację w jakiejś przepowiedni. Oczywiście czytelnicy kurczowo się tego złapali, by tylko móc liczyć na rozwój powieści (a ja sobie pomyślałam, że co mi z Achai, skoro nie będzie mojego Biafry?...). I nadszedł ten dzień, gdy pojawiła się informacja, że nares...

30 dni z książkami. Dni 19-24.

Dzień 19 - Książka, dzięki której zmieniłam zdanie na jakiś temat  Ta książka i moje zdanie będzie dość kontrowersyjne - nawet dla mnie. Dlatego powiem krótko. Chodzi mi o "Alicję w krainie rzeczywistości" , czyli powieść poniekąd biograficzną pierwowzoru Alicji w Krainie Czarów. I jakie zdanie zmieniłam? Szczerze mówiąc, po tej książce uznałam, że istnieje grupa "niegroźnych" pedofilów, którzy wiedzą, że łapy od dzieci należy trzymać z daleka, choć cierpią z tego powodu. Zyskałam dla tych ludzi trochę sympatii. Pragnę jednak zastrzec, że gdy teraz o tym myślę, moje zdanie wraca do pierwotnego - dzieci mają być niewinne i nieskalane nawet myślą. Dlatego książka zmieniła moje zdanie, jednak na bardzo krótki czas. Dzień 20 - Książka, którą bym poleciła osobie o wąskich horyzontach myślowych Nie mam takiej książki. Bo osobie o wąskich horyzontach żadna książka raczej nie pomoże. Na to lekarstwem może być ewentualnie życie. Dzień 21 - Książka, która przyniosła m...

"Starsza pani wnika" - Anna Fryczkowska

Obraz
Jak lubię kryminały, tak rzadko sięgam po te „na wesoło”. Jednak coś mnie w „Starsza pani wnika” niewątpliwie zafrapowało, że zdecydowałam się sięgnąć po tę – chyba mogę tak powiedzieć – dziwną lekturę. Książka jest niemalże zaprzeczeniem klasycznego kryminału – jest co prawda ofiara, jest intryga i jest nawet detektyw. W czym więc tkwi problem? Ofiara miała samych wrogów, intryga sprawia, że oczy wychodzą niemal z orbit, a detektyw… to babciwnuczek, który całymi dniami siedzi przed komputerem i się objada. Na szczęście na pomoc przychodzi kochająca babcia wraz ze swoją mafią (które to określenie zapożyczyłam z „Przepisu na życie”, bo momentami wydawały mi się całkiem podobne zachowania i stosunki) Pań od Kotów. Do wszystkiego dochodzi także koci morderca, zaginiona matka i zbuntowana nastolatka. Wszystkie te sprawy się ze sobą w jakiś sposób łączą i wychodzi niezły galimatias. Mam ze „Starsza pani wnika” niewielki problem, choć nie jestem do końca pewna, czy można go pro...

Stos majowy.

Obraz
To jeden z tych stosów, które cieszą bezwarunkowo, bo znajdują się na nich rzeczy kochane i pożądane. To także jeden z tych stosów, na które patrzę ze zdziwieniem i zastanawiam się, co za czart mnie podkusił. To jeden z tych stosów, które wprawiają w dumę. Jak myślicie: dlaczego? Gruuuuba biografia Marilyn Monroe (Donalda Spoto!) po angielsku. Czwarty (i ostatni) tom mojej kochanej, zabójczej Gretchen , którego ostatnie rozdziały przeczytałam w ebooku kilka miesięcy temu, bo po prostu musiałam wiedzieć, jak seria się skończy i choć jestem przeszczęśliwa, że dostałam ostatni tom od przyjaciółki na urodziny, to... tak bardzo nie chcę go czytać i poznać tego zakończenia po kompletnej lekturze! Oczywiście przeczytam, bo wystarczyło otworzyć książkę w środku, by już coś zaczęło mnie do niej ciągnąć. I w końcu zaprzyjaźniam się z Flavią de Luce, którą tak wiele osób kocha. Ja jeszcze nie, choć żywię do niej sympatię. Kolejne trzy książki w górę to egzemplarze recenzyjne (Lewandowsk...

30 dni z książkami. Dni 12-18.

Dzień 12 - Książka, która tak wycieńczyła mnie emocjonalnie, że musiałam przerwać jej czytanie lub odłożyć na jakiś czas.  Są dwie takie książki. Obie odebrałam bardzo emocjonalnie, obie dotyczą tego samego i po obu miałam doła głębokiego jak Rów Mariański. A skąd ten dół? Bo po lekturze, która była dość ciężka dla mego serca, przestałam czuć, ponieważ przelałam wszystkie uczucia do książki i nie mogłam się z tego uwolnić. Im lepsza książka, tym większa pustka, którą leczę zwykle kilka dni. I odkładałam te książki, wracałam, delektowałam się i ubolewałam. Bywało ciężko. Te książki to "Blondynka" Oates oraz "Ostatnie seanse" . Dzień 13 - Najukochańsza książka z dzieciństwa  Choć było kilka książek, które bardzo lubiłam i czytałam wielokrotnie (jak np. "Dzieci z Bullerbyn", "Ania z Zielonego Wzgórza" czy "Wojownicy. Na wolności" - ma ktoś drugi tom i zechce mi sprezentować?), to jedna bez wątpienia rządziła moim dzieciństwem. Wiel...