"Wielki Gatsby" - F. Scott Fitzgerald
Klasykę warto czytać chociażby dlatego, by przekonać się, jak słabe ma się o niej pojęcie. Z początku „Wielki Gatsby” zapowiadał się jako historia o człowieku wielkim właśnie, fascynującym i będącym kimś całkowicie niezwykłym. I już na początku muszę przyznać, że dlaczego Gatsby został nazwany wielkim, wciąż się nie dowiedziałam. W ten oto sposób poznałam się jednak z Fitzgeraldem, co zdecydowanie można zaliczyć jako pozytyw. „Wielki Gatsby” jest książką niewielkich rozmiarów (moje wydanie jest dodatkowo wzbogacone o zdjęcia z ekranizacji historii z Mią Farrow i Robertem Redfordem), która nie posiada tak naprawdę fabuły. Patrząc na nią z filmowej perspektywy – grupa ludzi snuje się po planie i próbuje rozgryźć, kim jest Jay Gatsby. Ledwie cztery miejsca akcji, dwóch głównych bohaterów, trzy postacie drugoplanowe i dwie trzecio. Reszta to epizodyści i statyści. Przepych przyjęć z lat dwudziestych i ich wewnętrzna pustka. Ciężko wyodrębnić w tej książce jakąś konkretną akcję, ...