Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wydawnictwo Oficynka

"Stara Słaboniowa i Spiekładuchy" - Joanna Łańcucka

Obraz
Gdyby Jakub Wędrowycz urodził się jako kobieta, z całą pewnością byłby starą Słaboniową. Stara kobieta, najstarsza w wiosce. Zielarka i jedyna, która wierzy we wszelakie heretyckie zabobony. To złym okiem popatrzy, to kogoś przeklnie. Nikt w to oczywiście nie wierzy, ale szepcą między sobą, oj, szepcą, że ta Słaboniowa… Wiedźm i upiorów w literaturze niemało. Ale za to mało kawałka dobrej literatury, która mówi nam, że jest coś, o czym się nawet filuzofom nie śniło. Książka ta nie potwierdza, że Bóg istnieje, ale też nie zaprzecza jego obecności. Jest prosta, jak życie na wsi – jest dobro i jest zło. A co jest czym, to już od nas, ludzi, zależy. A zło przyjdzie i tak – prędzej czy później – czy w nie wierzymy, czy też nie. Jedynie Słaboniowa ratuje tych, którzy (nie) wierzą, a w kłopoty i tak się pakują. Później dla własnego dobra zapominają. Zmory, Strzygi, Kozły, Południce i inne cuda słowiańskiego folkloru, a i voodoo tam zbłądzi. Trochę opętań, nieobyczajności, wódka ...