"Lolita" - Vladimir Nabokov
Niektórzy ludzie mają z klasykami problem – przecież „nie wypada” (aż włos mi się jeży na głowie, gdy słyszę te słowa w obojętnie jakim kontekście), żeby się nie podobały. Klasyków się nie krytykuje, oni mają zachwycać, bo „jak się nie podoba, jak podoba”? Ja nie mam problemu z klasykami. Ja mam tylko problem w sytuacjach, gdy w danym dziele się zakochałam, zanim je jeszcze poznałam, a ono nie do końca spełniło moje oczekiwania. „Lolita” była moim marzeniem czytelniczym od wielu lat, niestety okazji zawsze brakowało. Gdy w końcu ją zakupiłam, czekała na odpowiedni nastrój, który pojawił się całkiem niedawno, gdy chciałam coś przeczytać, ale wszelaka rozrywkowa literatura po dwóch stronach lądowała z powrotem na półce. Sięgnęłam wtedy po największe dzieło Nabokova. Wydaje mi się, że głównym powodem, dla którego czuję się „Lolitą” trochę rozczarowana, jest przekład autorstwa Michała Kłobukowskiego, który mnie nie wciągnął, momentami drażnił. Cała reszta zaś jest inną historią, ponie...