Posty

Wyświetlam posty z etykietą Rosja

"Na brzegu Jarynia. Powieść demonologiczna" - Aleksander Kondratiew

Obraz
W dzisiejszych czasach wiara w demony i bogów zanika. W zasadzie pozostaje tylko w fantastyce i horrorach. A gdzie nasze korzenie i wiara, która przecież jest w nas mimo wszystko tak mocno zakorzeniona, że wciąż można dostrzec jej elementy w przesądach, czy też w rytuałach współczesnych religii? Stare mitologie nie mają już widocznego wpływu na nasze życie. Pozostaje tylko powiedzieć: Ogromna szkoda. Co za strata dla kultury i własnej świadomości. Książka Kondratiewa uświadamia, jakie ogromne kulturowe bogactwo utraciliśmy poprzez chęć modernizacji wszystkiego. "Na brzegu Jarynia" jest, jak podtytuł głosi, powieścią demonologiczną. Ludzie są w zasadzie tłem i pożywką dla panoszącego się na świecie diabelstwa, którego spora część kiedyś miała również pecha?, szczęście? należeć do gatunku ludzkiego. Kondratiew tworzy zamkniętą fabułę, która zaczyna się i kończy w odmętach Jarynia, lecz w środku powieści wychodzimy na tytułowy brzeg - na bagna, do lasów, a także osad ludzkich...

"Lolita" - Vladimir Nabokov

Obraz
Niektórzy ludzie mają z klasykami problem – przecież „nie wypada” (aż włos mi się jeży na głowie, gdy słyszę te słowa w obojętnie jakim kontekście), żeby się nie podobały. Klasyków się nie krytykuje, oni mają zachwycać, bo „jak się nie podoba, jak podoba”? Ja nie mam problemu z klasykami. Ja mam tylko problem w sytuacjach, gdy w danym dziele się zakochałam, zanim je jeszcze poznałam, a ono nie do końca spełniło moje oczekiwania. „Lolita” była moim marzeniem czytelniczym od wielu lat, niestety okazji zawsze brakowało. Gdy w końcu ją zakupiłam, czekała na odpowiedni nastrój, który pojawił się całkiem niedawno, gdy chciałam coś przeczytać, ale wszelaka rozrywkowa literatura po dwóch stronach lądowała z powrotem na półce. Sięgnęłam wtedy po największe dzieło Nabokova. Wydaje mi się, że głównym powodem, dla którego czuję się „Lolitą” trochę rozczarowana, jest przekład autorstwa Michała Kłobukowskiego, który mnie nie wciągnął, momentami drażnił. Cała reszta zaś jest inną historią, ponie...

"Przezroczyste przedmioty" - Vladimir Nabokov

Obraz
Geniuszu geniusza się nie kwestionuje, bo pewne kwestie nie ulegają dyskusji. Czasem zdarza mi się nastawiać na to, że "tak, dziś udowodnię, że on wcale taki mądry to nie jest", jednak Nabokov to zupełnie inny przypadek - mój jedyny kontakt z nim to przeczytanie kilku linijek pierwszej strony "Lolity" w eBooku w dodatku, żeby się dowiedzieć, czy mi się spodoba (taki pierwszy rzut oka na styl). Nabokov zdał ten test śpiewająco, dlatego nie mogłam się doczekać, aż przeczytam coś jego autorstwa. No i padło na "Przezroczyste przedmioty", przedostatnią powieść autora. Książka bardzo mi się spodobała, styl nie zawiódł, Nabokov nie stracił w moich oczach miana geniusza danego mu na wyrost, ale... bez posłowia Leszka Enkelinga niewiele co zrozumiałam. Śmiech na sali, wchodzimy w krainę paradoksu, skąd mówimy: i to chyba był jeden z głównych powodów moich zachwytów, bo to naprawdę miłe, gdy nareszcie trafię na książkę, która przerasta mnie pod względem ogólnej ...