Posty

"Przypadki Tomasza Płachty. Życie i śmierć socjopaty" - Daniel Koziarski

Obraz
Wyjeżdżając za granicę, ludzie często myślą, że tam spotka ich lepsze życie i że nigdy nie wrócą do kraju, a jeśli jednak wrócą to jako królowie. Nieprawdziwość emigracyjnego mitu na własnej skórze poznał Tomasz - główny bohater książki Daniela Koziarskiego. Dla mnie ta książka jest głównie satyrą na polskie społeczeństwo. Patrzymy na nie z punktu widzenia socjopaty, który uważa, iż wszyscy się na niego uwzięli, przez co postanawia się im odpłacać drobnymi złośliwościami. Jednak główną osią, wokół której obraca się akcja, są jego problemy z najbliższą rodziną, śmierć przyjaciela i klątwa. Dzięki temu widzimy, że nawet inteligentny człowiek może być przesądny i to tak bardzo, by chcieć rozkopać grób jednej z najważniejszych osób w swoim życiu... Ciężko jest zaklasyfikować dokładnie, do jakiego gatunku należą "Przypadki...". Miesza się w tej książce wiele wątków, tak samo, jak w codziennym życiu. I chociaż to spojrzenie na naszą polską rzeczywistość jest przerysowane, a zak...

"Das Nibelungenlied" - Franz Fühmann

Obraz
W polskim tłumaczeniu tytuł brzmi "Pieśń o Nibelungach" lub też "Niedola Nibelungów". Wikipedia ma co nieco do powiedzenia na temat samych Nibelungów, co też przytoczę: Pod nazwą Nibelungowie (także Niflungowie ) rozumie się w tekście ród karłów, których skarb zagarnął Zygfryd, a później także Burgundów, gdyż stali się posiadaczami tego złota. Etymologię słowa Nibelungowie wiąże się ze słowem Nebel (staromien. Nebul ) oznaczającego "mgłę". Zatem Nibelungowie to "mieszkańcy krainy mgieł", co należy łączyć z Niflheimem - czyli nazwą krainy zmarłych w mitologii skandynawskiej. Jednak sama opowieść dotyczy nie tyle Nibelungów, co Zygfryda, który zabił smoka, wykąpał się w jego krwi, przez co nie dało się go zranić, a później wyruszył w świat (mówiąc bardzo ogólnie). Wtedy trafił na dwór króla Guntera, gdzie podawał się za jego lennika, chociaż w rzeczywistości był mu równy pozycją, czy nawet ważniejszy (niestety tej kwestii nie zrozumiałam -...

"Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu" - Pearl S. Buck

Obraz
Czasem się zdarza, że te najbardziej niepozorne książeczki są prawdziwymi literackimi perełkami. Gdy zdecydowałam się na zakup (a pewnie bym tego nie zrobiła, gdyby nie promocja w Matrasie) i przeczytałam pierwsze zdanie, już wiedziałam, że to jest to. Właśnie taki styl, za jakim tęskniłam od kilku miesięcy, jednak nie chciałam znowu czytać którejś z książek już mi znanych. W tym momencie czasu mam za mało na powtórki. Więc w moje życie wtargnęła Pearl Buck. Jest to opowieść o Chinach z pierwszej połowy dwudziestego wieku. Dowiadujemy się, że krępowanie stóp wciąż było zabiegiem całkiem naturalnym dla społeczeństwa, chociaż niektóre (oświecone - zamerykanizowane) jednostki je potępiały jako przestarzałe. Poznajemy również obyczaje związane z szanowaniem starszych ludzi i kwestię małżeństwa oraz niektóre zabobony. Pierwsza część książki jest całkiem sielankowa. Pomijając początkowe problemy bohaterki (a zarazem narratorki) z przystosowaniem się do bardziej nowoczesnego - zachodniego...

"Madame Sadayakko. Gejsza, która uwiodła Zachód" - Lesley Downer

Obraz
Dla niektórych oczywiste jest, że gejsza to po prostu japońska prostytutka. Od niemal zawsze słychać takie określenie w ustach mieszkańców Zachodu, którzy w rzeczywistości nie potrafią ogarnąć Japonii. Jej kultury i obyczajów. Naturalnie się mylą. Gejsza nie jest prostytutką. Związek musiał pozostać platoniczny. Sypianie z kimś, kto za to nie zapłacił, stało w sprzeczności z kodeksem gejsz. Nie znaczy to bynajmniej, że gejsze były prostytutkami. Wręcz przeciwnie. Były zbyt wyrachowane, żeby obniżyć swoją wartość, oddając się komuś innemu niż klientowi proponującemu najwyższą kwotę.* (str. 56) Sadayakko była gejszą. Jedną z najpiękniejszych i najbardziej rozchwytywanych. Jednak nie to zadecydowało o jej światowej sławie. Yakko była również wspaniałą aktorką, według niektórych przebijającą talentem nawet największe gwiazdy Ameryki i Europy. To nie zadziwia, bo jakże pisać biografię osoby, która nie była w czymś najlepsza? Mijałoby się to z celem poznawania ciekawych żywotów ludzkich...

Wspomnienia z Ukrainy.

Obraz
Z Ukrainy wróciłam rok temu, ale dzisiaj, w związku z boomem moim i C.S. na trylogię Pilipiuka o Stanisławie, Katarzynie i Monice, przypomniałam sobie o moim cudownym pragnieniu, marzeniu i pożądaniu jakie żywię do samowarów. Zaczęło się to, czytając "Kuzynki". Właśnie tam spotkałam się z tym urządzeniem po raz pierwszy. Później działo się mnóstwo rzeczy (łącznie z szukaniem na Allegro i gotowością do wydania fortuny na działający samowar węglowy , bo o elektrycznym nawet nie chcę słyszeć), a następnie pojechałam na wycieczkę na Ukrainę. Tam, w sklepie z pamiątkami przy Ławrze Poczajowskiej (mam bardzo złe wspomnienia z tego miejsca, pokłóciłam się tam ze strażnikiem, och, mogło się to źle skończyć. No bo, do cholery, jakim prawem mógł kopać małego KOCIAKA?! I wdałam się w awanturę) spotkałam prawdziwy samowar po raz pierwszy. Jaki on był piękny! Musiałam wyjść ze sklepiku, bo byłam skłonna go ze sobą zabrać w dalszą podróż po Kresach. Wycieczka trwała w najlepsze. Dojec...

"Dom tysiąca nocy" - Maja Wolny

Obraz
Pozornie książka opowiada całkiem banalną historię o Polce, która wyjechała do Włoch, by zacząć nowe życie w skąpanej słońcu krainie. Opiekuje się starszą Włoszką, byłą rewolucjonistką, i jej wnukiem. Jednak, jak już powiedziałam, to tylko pozory. Maja Wolny napisała książkę o bólu i miłości. Subtelną, ale ostrą w wyrażaniu swoich emocji. Zgodzę się tutaj po części z opinią Olgi Tokarczuk, która uważa, że to wrażliwe pisarstwo wysokiej próby. Czytałam lepsze książki, które również opowiadają o emocjach (ale jak na złość żadnej sobie nie mogę teraz przypomnieć, jednak wiem, że gdzieś są), nie wymuszając ich. Są ledwie muskane, żeby nie wedrzeć się za bardzo w prywatną sferę bohaterów. Czasem nie można zauważyć, co jest wypowiedzią, a co już nią nie jest. Sprawia to, że życie i poszczególne wątki wydają się być ze sobą ściśle połączone, a jednak tak nie jest. Autorka pięknie wplotła motyw Nietzschego i jego miłości do Malwidy von Meysenburg. O ile obie postacie istniały w rzeczywisto...

Mini stosik number two.

Obraz
Miło wrócić do domu i zobaczyć nie jedną, jak się spodziewałam, paczkę, a dwie. Also Skarletka użyczyła mi swą książkę o socjopacie, której recenzja mnie zachwyciła, a wydawnictwo Prószyński przysłało mi książkę Mai Wolny. Ojej, a ja się muszę germanizować... Ale przeczytam, przeczytam! Niedługo będę opowiadała o "Pieśniach o Nibelungach" i innych tego typu. Ale przynajmniej blog nie uschnie z tęsknoty! ^^. Teraz zacznę powoli kolekcjonować literaturę na wakacje. Jednak najpierw przeczytam to, co muszę/powinnam/czuję, że muszę lub powinnam.